Spis treści
Politycy w Kijowie błyskawicznie i stanowczo odnieśli się do oświadczeń płynących z terytorium wroga. Zgodnie ze słowami Andrija Sybichy, stojącego na czele ukraińskiej dyplomacji, rosyjski rząd stosuje klasyczny „szantaż psychologiczny”, którego głównym celem jest osłabienie zachodnich sojuszników zaangażowanych w pomoc napadniętemu krajowi.
Andrij Sybicha ostro o rosyjskiej dezinformacji. Szef dyplomacji zabiera głos
Ukraiński minister spraw zagranicznych zabrał głos podczas oficjalnego spotkania ze Swiatłaną Cichanouską, pełniącą funkcję liderki opozycji na Białorusi. Sybicha jednoznacznie stwierdził, że władze z Moskwy usiłują wpływać na „zachodnią mentalność”, jednak w ostatecznym rozrachunku osiągają rezultaty całkowicie sprzeczne z pierwotnymi założeniami.
Przedstawiciel rządu zwrócił uwagę na bardzo istotny fakt, przypominając o dzisiejszej wizycie delegatów z aż siedemdziesięciu państw, wliczając w to Polskę, na terenie zniszczonym przez wcześniejszy atak rakietowy w Kijowie. Taka postawa stanowi bezprecedensowy dowód jedności i udowadnia, że zagraniczni partnerzy absolutnie nie zamierzają wycofywać się z pomocy, ani ulegać szantażom wywieranym przez agresora.
Polecany artykuł:
Sytuacja na ulicach ukraińskiej stolicy. Relacja z serca Kijowa
Z doniesień przekazanych przez naszego specjalnego wysłannika, Ołeha Biłeckiego, jasno wynika, że chociaż przedstawiciele lokalnych władz nie kryją rozdrażnienia z powodu komunikatów z Moskwy, na ulicach ukraińskiej stolicy absolutnie nie widać popłochu.
- Miasto funkcjonuje normalnie, choć widać wzmożone patrole i większą liczbę kontroli w centrum. Ukraińscy urzędnicy mówią mi, że Rosja liczy na efekt psychologiczny, ale – jak twierdzą – "to już nie te czasy" – poinformował w swojej relacji Ołeh Biłecki. – Wśród dyplomatów, z którymi rozmawiałem, nie ma planów ewakuacji. Wręcz przeciwnie – wielu z nich podkreśla, że ich obecność w Kijowie jest teraz ważniejsza niż kiedykolwiek. Mieszkańcy reagują spokojnie. W sklepach, metrze, na ulicach – życie toczy się dalej. Ludzie mówią, że »przywykli do rosyjskich gróźb«, choć oczywiście każdy liczy, że noc minie bez alarmów.
Oczekiwanie w cieniu zagrożenia. Decyzje ukraińskich władz i obserwacje Zachodu
Najważniejsi urzędnicy w państwie stanowczo zapewniają, że nie zrobią kroku w tył pod wpływem kremlowskich prowokacji. W ocenie ukraińskiej administracji tego rodzaju komunikaty są wypuszczane do przestrzeni medialnej wyłącznie w celach propagandowych.
Mimo chłodnego podejścia do kierowanych w ich stronę ostrzeżeń, dowództwo wojskowe zdaje sobie sprawę z potencjalnego ryzyka ataku w każdym momencie. Lokalne jednostki wojskowe utrzymują systemy obrony przeciwlotniczej w najwyższej możliwej gotowości, a wyspecjalizowane służby nieustannie analizują przesunięcia sił zbrojnych wroga.
Sojusznicy trwają przy państwie ukraińskim. Odpowiedź na kremlowski szantaż
Główny reprezentant ukraińskiego resortu spraw zagranicznych, Andrij Sybicha, skwitował zaistniałą sytuację w najbardziej dosadny z możliwych sposobów, udzielając zachodnim państwom jasnej i konkretnej wskazówki dotyczącej dalszego postępowania:
- Świat ma działać odwrotnie do tego, co chce osiągnąć Kreml.