Spis treści
- Brat Virginii Giuffre domaga się europejskiego śledztwa w sprawie Jeffreya Epsteina. Żąda sprawiedliwości dla siostry
- Virginia Giuffre dwa lata temu twierdziła, że zostały jej cztery dni życia. Policja zaprzeczała, by kobieta miała poważny wypadek
- "Publicznie oświadczam, że w żaden sposób, kształcie ani formie nie mam myśli samobójczych"
Brat Virginii Giuffre domaga się europejskiego śledztwa w sprawie Jeffreya Epsteina. Żąda sprawiedliwości dla siostry
Temat Jeffreya Epsteina i jego wpływowych znajomych ostatnio zniknął z czołówek portali. Wojna w Iranie wyparła informacje o przyjaciołach amerykańskiego pedofila, niektórzy doszukują się nawet powiązań między tymi dwoma wątkami. Tymczasem nadal są tacy, którzy stanowczo sprzeciwiają się wyciszeniu mrocznych sekretów Jeffreya Epsteina. Najbliżsi Virginii Giuffre, która zmarła rok temu po latach zmagań z traumą, nie zamierzają kapitulować. Jej brat otwarcie zapowiedział, że walczy o zorganizowanie w Wielkiej Brytanii podobnych przesłuchań, jakie miały miejsce w USA. Pzed duże zainteresowanie tą inicjatywą.
Jak donosi Daily Mail, zdeterminowany mężczyzna zapowiedział podróż na Wyspy Brytyjskie i walkę o organizację odpowiednich przesłuchań. Sky Roberts zaznaczył, że śledczy z Thames Valley zajmujący się rozwikłaniem powiązań między jego siostrą, amerykańskim stręczycielem a byłym księciem Andrzejem, pojawią się w Stanach Zjednoczonych w ciągu kilku najbliższych tygodni.
Kobieta przez wiele lat konsekwentnie twierdziła, że trzykrotnie zmuszono ją do seksu z arystokratą, gdy jako nieletnia żyła jako "niewolnica seksualna" Jeffreya Epsteina, który oferował ją znanym i majętnym osobistościom. Choć książę Andrzej odpierał zarzuty, jego alibi pełne było kompromitujących luk, co ostatecznie skłoniło go do podpisania pozasądowego porozumienia z Giuffre, a ówcześnie panująca królowa Elżbieta II odebrała mu status pracującego członka rodziny królewskiej. Obecny monarcha pozbawił go również tytułu księcia i nakazał opuszczenie posiadłości Royal Lodge. Sytuacja byłego księcia skomplikowała się jeszcze bardziej w lutym, gdy został zatrzymany przez policję w związku z podejrzeniami o nadużycie stanowiska poprzez rzekome dostarczanie tajnych danych amerykańskiemu miliarderowi. Identyczne kłopoty miał Peter Mandelson, były brytyjski ambasador w USA i kolejny znajomy amerykańskiego pedofila. Obaj panowie zostali ostatecznie wypuszczeni na wolność i odrzucają wszelkie oskarżenia.
W rozmowie z dziennikarzami Sky Roberts powiedział: „Myślę, że Wielka Brytania znajduje się w naprawdę przełomowym momencie. Widzę, że ta sama struktura zaczyna tam powstawać z Komisją Nadzoru Izby Reprezentantów. W Parlamencie wiele się dzieje. Aktywnie pracujemy za kulisami, aby tym pokierować. Z całą pewnością dowiecie się o wielu sprawach dotyczących Wielkiej Brytanii”.
Virginia Giuffre dwa lata temu twierdziła, że zostały jej cztery dni życia. Policja zaprzeczała, by kobieta miała poważny wypadek
Po zawarciu ugody z Andrzejem Giuffre zaszyła się z mężem i trójką dzieci w australijskim Perth. Ale na początku tego roku rozstała się z małżonkiem i wyprowadziła z domu na farmę w małej miejscowości Neergabby. Miesiąc temu kobieta zaszokowała świat, publikując w mediach społecznościowych bardzo niepokojący film. Cała w siniakach mówiła, że miała wypadek, do tego ciężko zachorowała na nerki, a lekarze dają jej cztery dni życia. Kobieta opowiadała, że w jej samochód wjechał rozpędzony szkolny autobus poruszający się z prędkością ponad stu kilometrów na godzinę. Dokładnych miejsca i okoliczności wypadku nie opisała, ale potem zrobiła to australijska policja na łamach "Daily Mail Australia". Na filmie Giuffre jest cała posiniaczona, tymczasem według funkcjonariuszy zderzenie auta osobowego z autobusem faktycznie miało miejsce, ale była to zwykła kolizja i nikt nie został ranny. Dni i tygodnie mijały, a Giuffre nadal żyła. Nic dziwnego, że w mediach rozpętała się dyskusja na jej temat, kwestionowano jej wiarygodność. Ona sama w końcu stwierdziła, że zamieszczenie filmu nie było intencjonalne, co wcale nie wyjaśniło sprawy. Czy została zmuszona do tego przedstawienia, by ją skompromitować? A może ktoś inny nie mówi całej prawdy o wypadku i autobusie? To pozostaje zagadką, podobnie jak okoliczności śmierci, która jednak nadeszła.
"Publicznie oświadczam, że w żaden sposób, kształcie ani formie nie mam myśli samobójczych"
Virginia Giuffre została znaleziona martwa 25 kwietnia 2025 roku w domu, gdzie samotnie mieszkała. Jak przekazała rodzina, kobieta odebrała sobie życie, a policja nie stwierdziła udziału osób trzecich. Tutaj też nie sposób nie zadawać żadnych pytań. Bo w 2019 roku Giuffre pisała w mediach społecznościowych, że ktoś chce ją uciszyć, a ona absolutnie nie ma zamiaru żegnać się z tym światem. Jak pisała, "FBI zabije ją, aby chronić ultrabogatych i mających ważne koneksje". "Publicznie oświadczam, że w żaden sposób, kształcie ani formie nie mam myśli samobójczych. Powiedziałam o tym mojemu terapeucie i lekarzowi pierwszego kontaktu — jeśli coś mi się stanie — dla dobra mojej rodziny nie pozwólcie, aby ten wpis zniknął i pomóżcie mi ich chronić. Zbyt wielu złych ludzi chce mnie uciszyć" - napisała wtedy Virginia. "Ze złamanym sercem ogłaszamy, że Virginia zmarła wczoraj wieczorem na swojej farmie w Australii Zachodniej. Zmarła w wyniku samobójstwa, będąc przez całe życie ofiarą wykorzystywania seksualnego i handlu ludźmi" - napisała w sieci rodzina zmarłej 42-latki.