Polak oskarżony o zabójstwo policjanta. Obrona chce umorzenia sprawy

2026-01-15 9:58

W niemieckim Cottbus rozpoczął się proces Polaka oskarżonego o zabójstwo policjanta podczas policyjnego pościgu. Obrona domaga się umorzenia sprawy, powołując się na poważny błąd sądowy.

Polak oskarżony o morderstwo policjanta. Obrona chce umorzenia

i

Autor: Unsplash.com

Do dramatycznych wydarzeń doszło 7 stycznia 2025 roku na terenie Brandenburgii. Saksońska policja próbowała zatrzymać samochód prowadzony przez 27-letniego Dawida K. z Jeleniej Góry, podejrzewanego o udział w kradzieżach aut.

Mężczyzna uciekał z ogromną prędkością – nawet 172 km/h. W miejscowości Lauchhammer doszło do tragedii. Policjant Maximilian Stoppa (32) przygotowywał się do rozstawienia kolczatki na drodze, gdy został potrącony przez rozpędzony samochód.

- Policjant został wyrzucony w powietrze na odległość 15 metrów i przesunął się 8 metrów po jezdni

- relacjonował w sądzie prokurator Jens Meyer, cytowany przez Bild. 

Funkcjonariusz zginął na miejscu. Dawid K. został zatrzymany krótko po zdarzeniu.

Zarzut morderstwa i motyw zatuszowania przestępstwa

Według aktu oskarżenia Polak świadomie liczył się z możliwością śmierci policjanta. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut zabójstwa, uznając, że działał celowo i z pełną świadomością konsekwencji. Według aktu oskarżenia miał zabić policjanta, by umożliwić dalszą ucieczkę swojej grupie i uniknąć odpowiedzialności karnej.

Śledczy podkreślają, że gang, do którego miał należeć oskarżony, ukradł tego samego dnia Audi A4 oraz Jeepa Grand Cherokee na terenie Dolnej Saksonii.

Łzy na sali i niespodziewany wniosek obrony

Jak donosi Bild, już po 50 minutach pierwszej rozprawy proces został przerwany. Wszystko za sprawą wniosku obrońcy Christopha Rühlmanna, który domaga się umorzenia postępowania.

Na sali obecna była matka zamordowanego policjanta. Kobieta nie kryła emocji. Płakała, gdy sąd ogłaszał decyzję o odroczeniu.

- W pełni rozumiem przerażenie, żal i gniew odczuwane przez społeczeństwo - tłumaczył adwokat. Jednocześnie zaznaczył, że w państwie prawa jego obowiązkiem jest ochrona praw oskarżonego. Zdaniem obrony doszło do rażącego błędu sądowego. Dawid K. został już bowiem skazany we wrześniu przez sąd w Hildesheim na pięć lat więzienia za kradzieże samochodów. W wyroku uwzględniono również wcześniejsze skazanie przez sąd w Lipsku - 3 lata i 3 miesiące.

Rühlmann stwierdził, że planowanie, kradzież i ucieczka stanowiły jedno przestępstwo, za które nie można karać wielokrotnie.

Sędzia przewodniczący Frank Schollbach przyznał, że sytuacja jest skomplikowana i dostrzegł „problem” prawny. Jednocześnie zaznaczył, że zgodnie z obowiązującą wykładnią prawa zakaz podwójnego karania nie musi mieć tu zastosowania.

Sędzia cytowany przez Bild podkreślił, że: "Do domniemanego przestępstwa doszło wiele godzin po kradzieży i wiele kilometrów od miejsca kradzieży”.

Według sądu zamiar oskarżonego mógł powstać już po dokonaniu kradzieży, co otwiera drogę do dalszego procesu.

Sprawa może trafić aż do Trybunału Konstytucyjnego 

Obrona zapowiada, że jeśli wniosek o umorzenie zostanie odrzucony, sprawa może trafić nawet do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Prokuratura na razie nie komentuje szczegółowo wniosku.

Proces w Cottbus zapowiada się jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych spraw karnych ostatnich miesięcy w Niemczech.