Zwrot akcji w PKOl. Zaległe nagrody za zimowe igrzyska w końcu trafiły na konta sportowców

2026-06-15 15:39

Polski Komitet Olimpijski ostatecznie rozliczył się ze sportowcami, którzy zdobyli krążki podczas zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Radosław Piesiewicz oficjalnie ogłosił na konferencji, że wszystkie zaległości finansowe zostały w całości pokryte.

Radosław Piesiewicz
Autor: AKPA Radosław Piesiewicz

Prezes PKOl odniósł się do kłopotów z nagrodami, które pierwotnie wypłacono w wirtualnej walucie Zondacrypto. Kiedy cyfrowe aktywa drastycznie straciły na wartości, zapadła decyzja o przekazaniu zawodnikom wyrównania w tradycyjnej gotówce. Całą operację sfinansowano z funduszy pozyskanych od prywatnych przedsiębiorstw.

– Dziś dzięki prywatnym sponsorom wypłaciliśmy wszystkie zaległe nagrody dla medalistów olimpijskich – poinformował Piesiewicz.

Jak zapewnił szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, należne środki zostały zaksięgowane u sportowców oraz ich szkoleniowców w poniedziałkowy poranek. Działacz wykorzystał również swoje wystąpienie, aby wyrazić głęboką wdzięczność za wyrozumiałość okazaną przez poszkodowanych w tym trudnym i stresującym czasie.

– Dzisiaj rano te pieniądze przelane zostały na konta naszych sportowców i trenerów. Polski Komitet Olimpijski wypłacił wszystko od A do Z. Tu chciałem bardzo serdecznie podziękować Władkowi, Pawłowi Wąskowi i dwóm trenerom. Ta rozmowa z nimi i ich zrozumienie było niesamowite – mówił.

W trakcie wymieniania zasłużonych postaci sternik polskiego sportu nie wspomniał jednak w ogóle o Kacprze Tomasiaku. Brak tego nazwiska dziwi o tyle, że utalentowany skoczek narciarski przywiózł z włoskiej imprezy aż trzy krążki: dwa ze srebra i jeden z brązu, stając się absolutnym bohaterem reprezentacji.

Zaległe nagrody PKOl dla Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska

Warto przypomnieć, że Paweł Wąsek stanął na drugim stopniu podium właśnie w duecie z Kacprem Tomasiakiem podczas rywalizacji drużynowej na skoczni. Z kolei Władimir Siemirunnij wywalczył srebrny medal na dystansie 10 000 metrów, imponując formą w zmaganiach panczenistów.

Jeszcze przed startem zimowych igrzysk działacze ogłosili oficjalny taryfikator premii dla medalistów. Zdobycie wicemistrzostwa wyceniono na 400 tysięcy złotych w gotówce oraz 200 tysięcy złotych w postaci tokenów, a dodatkowo oferowano voucher wakacyjny, pamiątkowy obraz oraz biżuterię o wartości nieprzekraczającej 2000 złotych. Zawodnicy z trzecim wynikiem na podium mogli liczyć na 300 tysięcy złotych bezpośredniego przelewu, 150 tysięcy w kryptowalucie oraz podobne nagrody rzeczowe, przy czym limit cenowy biżuterii wynosił 1500 złotych.

Zgodnie z tymi wyliczeniami to właśnie Kacper Tomasiak miał zgarnąć najpotężniejszą sumę, przekraczającą barierę miliona złotych za dwa wicemistrzostwa (w tym jedno wywalczone w parach z Wąskiem) oraz indywidualny brąz. Radosław Piesiewicz ostatecznie uspokoił kibiców za pośrednictwem mediów społecznościowych, gdzie oficjalnie potwierdził uregulowanie milionowych należności wobec utytułowanego skoczka oraz wszystkich uprawnionych kadrowiczów.