Osierocone szopy przechodzą obóz przetrwania. Przed powrotem na wolność błogosławi je ksiądz

W amerykańskim stanie Mississippi osierocone małe szopy przechodzą niezwykły obóz przetrwania. Pod okiem opiekunek uczą się pływać w stawie obok kajaków, szukać ukrytych robaków i uciekać na drzewa na dźwięk ostrzegawczego sygnału. Zanim jednak wrócą na wolność, czeka je niełatwy egzamin oraz uroczysta ceremonia z błogosławieństwem duchownego.

Młody szop pracz siedzi na drewnianej konstrukcji w ośrodku Woodside Wildlife Rescue. O jego losach przeczytasz na Eska.
Autor: Pexels.com

Sieroty przechodzą szkołę przetrwania. Woodside Wildlife Rescue uczy małe szopy samodzielności

Błoto, pot i podrapane ręce to codzienność opiekunów z ośrodka Woodside Wildlife Rescue w amerykańskim stanie Mississippi. Ich podopiecznymi są osierocone, chore lub ranne młode szopy pracze, które trafiają tam po przejściu gwałtownych burz, wypadkach drogowych i innych dramatycznych zdarzeniach. Jak poinformowała agencja AP News, wolontariusze stworzyli dla tych maluchów specjalny obóz przetrwania, który ma zastąpić im matczyną opiekę i przygotować do samodzielnego życia na wolności.

Założycielka ośrodka, Paula Woodside, to była oficer amerykańskiej marynarki handlowej. Swoją misję rozpoczęła w 2019 roku, kiedy pomogła uratować młodego szopa znalezionego na jej statku. Dziś wspólnie z dyrektorką placówki, Raquel Priest, prowadzi schronisko w nadmorskim mieście Pass Christian. Tylko w tym roku pod ich opiekę trafiło już 76 małych szopów.

Nauka wspinaczki na dźwięk alarmu i poszukiwanie ukrytych robaków

Najmłodsze szopy początkowo karmione są butelką w budynku schroniska. Po przejściu niezbędnych szczepień przeciwko chorobom przenoszonym przez bezpańskie psy i koty, przenoszą się do zewnętrznych zagród. Następnie rozpoczyna się kluczowy etap szkolenia na zalesionym terenie ośrodka, który obejmuje około 8 hektarów łąk, lasów, stawów oraz pobliską rzekę.

Opiekunki uczą zwierzęta poprzez dawanie im bezpośrednich przykładów. Ukrywają robaki w ziemi, aby pokazać szopom, jak samodzielnie kopać w poszukiwaniu pożywienia, oraz rozłupują szyszki sosnowe i żołędzie, by wydobyć nasiona. Na twarzach szopów widać ekscytację, gdy odkrywają nowy przysmak. Zwierzęta szybko uczą się także bronić swoich znalezisk przed rówieśnikami, którzy próbowaliby im je odebrać.

Niezwykle ważnym elementem treningu jest reagowanie na zagrożenia. Zamiast standardowych komend, opiekunki wydają wysoki, drżący dźwięk, który imituje ostrzegawczy sygnał szopów o niebezpieczeństwie. Na ten odgłos przerażone maluchy natychmiast uciekają na drzewa. Dopiero krótki gwizdek daje im sygnał, że sytuacja jest bezpieczna i mogą zejść na dół.

Lekcje pływania z kajakami i polowanie na przepiórki

W obozie przetrwania szopy uczą się także łowić ryby w płytkich zbiornikach wodnych, początkowo nieporadnie klepiąc łapami w wodę, dopóki nie staną się wystarczająco szybkie. Przechodzą również trening polowania na żywe przepiórki. Choć część z tych umiejętności zwierzęta posiadają instynktownie, intensywny trening ma znacznie zwiększyć ich szanse na przeżycie w trudnym środowisku.

Kluczową umiejętnością w tym narażonym na huragany regionie jest pływanie. Aby oswoić szopy z głębszą wodą, opiekunki wsiadają do kajaków i zachęcają młode do pływania w stawie. Dodatkowo organizowane są wyprawy w głąb gęstego lasu, gdzie zwierzęta trenują szybkie przemieszczanie się między drzewami, co pozwala im unikać drapieżnych ptaków, węży oraz innych niebezpieczeństw czyhających na ziemi.

Uroczyste pożegnanie z marszem wojskowym i błogosławieństwem duchownego

Przed powrotem na wolność szopy muszą zdać ostateczny egzamin z nieufności wobec ludzi. W tym celu wolontariusz, którego zwierzęta nie znają, łapie je w pułapki. To kontrolowane wystraszenie uczy młode szopy, by w przyszłości unikały klatek oraz kontaktu z człowiekiem. Proces ten naturalnie przyspiesza ich usamodzielnianie się, które następuje wraz z wiekiem.

Po około sześciu miesiącach od trafienia do ośrodka, szopy kończą szkolenie. Z tej okazji organizowana jest oficjalna ceremonia ukończenia szkoły. Przy dźwiękach tradycyjnego marszu "Pomp and Circumstance" Edwarda Elgara odczytywana jest lista obecności z imionami wszystkich absolwentów. Duchowny udziela im błogosławieństwa na nową drogę życia, po czym zwierzęta zostają wypuszczone w innej części lasu należącego do ośrodka.

Pracownicy ośrodka dbają również o pamięć tych zwierząt, których nie udało się uratować. Dla maluchów, które zmarły pod ich opieką, organizowana jest osobna uroczystość, podczas której ich prochy są błogosławione i rozsypywane.

– To jak patrzeć, jak własne dzieci opuszczają dom – przyznaje Raquel Priest. – To ważne, by zobaczyć, jak dobrze sobie radzą i odchodzą, by być tymi psotnymi stworzeniami, którymi miały być od samego początku.

rolki