Trudny mecz Jagiellonia – GKS
Jagiellonia pokonała GKS 1:0 po samobójczym golu, którego autorem w 69. minucie był Ilia Szkurin. Niedzielne spotkanie odbyło się bez zorganizowanego dopingu z powodu żałoby narodowej po tragicznych wydarzeniach w Krakowie. Mikołaj Łuczak, zastępujący pierwszego szkoleniowca Jagiellonii, rozpoczął konferencję od złożenia kondolencji rodzinom ofiar w imieniu całego klubu.
Zespół gospodarzy musiał zmierzyć się z bardzo dobrze zorganizowaną defensywą rywali. Przeciwnicy od początku próbowali narzucić wysoki pressing. Dla Jagiellonii był to już dziewiąty mecz rozegrany w ciągu zaledwie czterech tygodni. Szkoleniowiec podkreślił, że brak dopingu był odczuwalny, zwłaszcza po wyczerpujących spotkaniach w europejskich pucharach.
- Spotkanie było ciężkie. Po pierwsze poprzez dobrze zorganizowany GKS w obronie, który chciał narzucić nam swój pressing. Po drugie, przez wzgląd na wczorajszą sytuację i brak dopingu kibiców, którzy są naszym dużym atutem, szczególnie po takich wyjazdowych meczach europejskich w tygodniu pomagają nam, niosąc energię - mówił trener Łuczak.
Czego zabrakło gościom do remisu?
Trener gości, Rafał Górak, również odniósł się do krakowskiej tragedii i złożył wyrazy współczucia poszkodowanym. Szkoleniowiec pochwalił odwagę osób, które przeciwstawiły się złu. Wracając do sportu, ocenił, że jego zespół zaprezentował się solidnie. O końcowym rezultacie zadecydował niefortunny błąd własny, który doprowadził do utraty jedynej bramki w niedzielnym spotkaniu.
Goście żałowali straconej szansy na wywiezienie chociażby jednego punktu z trudnego terenu. Drużyna miała świadomość klasy przeciwnika, z jakim przyszło jej się zmierzyć. Według trenera GKS w pierwszej połowie sędzia powinien podyktować rzut karny za starcie Kamila Jóźwiaka z Kacprem Łukasiakiem. Ostatecznie jednak to drużyna gospodarzy mogła cieszyć się ze zwycięstwa.
- Myślę, że byliśmy bliscy zdobycia jakiejś bramki. Szkoda też, że w takich okolicznościach straciliśmy gola, bo to jest nasz kiks - podkreślił Górak.