Ojciec oglądał serial, gdy 2-latek wyszedł z domu. Chłopiec utonął w rzece
Nowe dokumenty sądowe rzucają światło na tragedię, która rozegrała się niedawno w amerykańskim stanie Oregon. Chodzi o okoliczności śmierci dwuletniego Dane'a Paulsona. Według śledczych chłopiec wyszedł sam z domu i utonął w pobliskiej rzece, podczas gdy jego ojciec miał oglądać serial telewizyjny. Do tragedii doszło 1 marca 2025 roku w niewielkiej miejscowości Siletz. Dziecko zniknęło z posesji położonej niedaleko rzeki. Zgłoszono jego zaginięcie. Jak wynika z ujawnionych dokumentów, ojciec chłopca, Aaron Paulsen, miał oglądać kolejne odcinki serialu, gdy synek niepostrzeżenie wymknął się z domu. Według prokuratury właśnie mężczyzna odpowiadał za opiekę nad dzieckiem po wyjściu jego matki z domu.
ZOBACZ TEŻ: Matka dzieci, które utonęły w Warcie: Moje aniołki miały piękne marzenia
Śledczy twierdzą, że dwuletni Dane samodzielnie wyszedł przez przesuwane drzwi prowadzące na tył posesji. Chłopiec miał pozostawać bez nadzoru przez około 15 minut, zanim rodzice zauważyli jego zniknięcie. Także zachowanie matki dziecka znalazło się w centrum zainteresowania śledczych. Z dokumentów wynika, że kobieta przebywała w przyczepie znajdującej się na posesji. Miała usłyszeć pukanie do drzwi i zorientować się, że dziecko znajduje się na zewnątrz. Według prokuratury nie wyszła jednak sprawdzić sytuacji.
To nie był pierwszy raz. Według sąsiadów dzieci często były na dworze bez nadzoru
W trakcie poszukiwań policjanci znaleźli ślad dziecięcej stopy przy brzegu rzeki Siletz. W pobliżu leżała także zabawka, którą chłopiec bawił się przed zaginięciem. Śledczy podkreślają, że rodzice wiedzieli, iż ich syn bardzo lubił wodę. Miał nie bać się rzeki i często się nią interesować. Jednocześnie nie potrafił pływać. Poszukiwania trwały 11 dni i objęły rozległy teren wokół domu rodziny. Ostatecznie ciało chłopca zostało odnalezione w rzece przez prywatnego nurka, który pomagał w akcji. Dokumenty sądowe wskazują również na wcześniejsze sygnały dotyczące opieki nad dziećmi w tej rodzinie. Sąsiedzi wielokrotnie mieli zgłaszać, że dzieci przebywały na zewnątrz bez nadzoru dorosłych.
W październiku 2025 roku ława przysięgłych postawiła Aaronowi Paulsenowi zarzut zaniedbania dziecka. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Proces ma ruszyć w najbliższym czasie. Prokuratura zapowiada powołanie około 20 świadków. Śledczy będą próbowali ustalić, czy śmierci dwuletniego chłopca można było uniknąć i czy rodzice zapewnili mu właściwą opiekę w dniu tragedii.