- Na nowojorskim Greenpoincie zorganizowano uroczystą premierę filmu „Triumf serca”, opowiadającego historię św. Maksymiliana Kolbego, z gościnnym udziałem Marcina Kwaśnego.
- Produkcja przedstawia heroiczne poświęcenie franciszkanina w obozie Auschwitz, gdzie oddał życie za innego więźnia.
- Po zakończeniu seansu polski aktor spotkał się z publicznością, dzieląc się swoimi przemyśleniami z pracy nad rolą.
Uroczysta projekcja obrazu „Triumf serca” miała miejsce w sobotę, 28 lutego, w budynku Polish & Slavic Federal Credit Union zlokalizowanym przy 100 McGuinness Blvd na Greenpoincie. Dzieło w reżyserii Anthony’ego D’Ambrosio jest produkcją amerykańską, zrealizowaną w języku angielskim, choć dla widzów przygotowano wersję z polskim lektorem. Główną rolę zagrał Marcin Kwaśny, dla którego wcielenie się w postać męczennika było sporym wyzwaniem aktorskim.
Scenariusz koncentruje się na ostatnich dwóch tygodniach życia duchownego, spędzonych w bunkrze głodowym na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. To właśnie tam ojciec Kolbe podjął decyzję o dobrowolnym oddaniu życia w zamian za ocalenie współwięźnia, Franciszka Gajowniczka. Film obrazuje dramatyczne zmagania o zachowanie godności w nieludzkich realiach. Niezłomna postawa zakonnika stała się dla innych osadzonych źródłem siły do modlitwy i budowania duchowej wspólnoty.
Twórcy wzbogacili narrację o retrospekcje z wcześniejszych lat życia świętego, co pozwala widzom lepiej zrozumieć jego duchową drogę i motywacje. Film charakteryzuje się surowym, realistycznym stylem, wymagającym od odbiorcy dużej odporności emocjonalnej. Obraz nie stroni od ukazywania brutalności obozowej egzystencji, ale równoważy ją przesłaniem o sile wiary, miłości i poświęcenia. W efekcie skłania do refleksji nad granicami człowieczeństwa oraz istotą moralnego zwycięstwa.
Po seansie w siedzibie PSFCU odbyło się spotkanie z Marcinem Kwaśnym. Artysta opowiedział zgromadzonym o swoich doświadczeniach z planu oraz o procesie przygotowań do roli. Wspomniał, że aby lepiej zgłębić duchowość swojej postaci, spędził pewien czas w klasztorze franciszkanów. Zwrócił również uwagę na wyjątkową atmosferę, jaka panowała podczas realizacji zdjęć do produkcji. Cały okres zdjęciowy zamknął się w zaledwie 25 dniach.
Mimo dużej ekipy, na planie panowało skupienie i cisza
- powiedział Kwaśny.
Gwiazdor zaznaczył, że każda podróż do Stanów Zjednoczonych jest dla niego ważnym i pozytywnym przeżyciem. Dodał również, że ma osobiste związki z tym krajem, ponieważ w Chicago mieszka jego rodzina.
Przedstawiona na ekranie historia o. Maksymiliana wywarła na widzach ogromne wrażenie. Tadeusz Antoniak, komendant naczelny Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, który uczestniczył w premierze, przyznał w rozmowie z mediami, że seans głęboko go poruszył.
Dzień później, 1 marca, film został zaprezentowany w sanktuarium w Doylestown w Pensylwanii, znanym jako Amerykańska Częstochowa.