Koniec krótkiego rozejmu. Amerykańscy analitycy wskazują kolejny krok Putina

2026-05-11 9:22

Donald Trump poinformował 8 maja o wprowadzeniu na froncie rosyjsko-ukraińskim trzydniowego rozejmu. Przerwa w walkach, powiązana z obchodami zakończenia drugiej wojny światowej, zakładała również zwolnienie dwóch tysięcy jeńców po obu stronach. Okres spokoju kończy się 11 maja, co wywołuje spore obawy analityków. Eksperci z Instytutu Badań nad Wojną ostrzegają, że natychmiast po upływie tego terminu Moskwa najprawdopodobniej przypuści zmasowany atak na ukraińskie pozycje.

Władimir Putin

i

Autor: photoibo/ Shutterstock Prezydent Władimir Putin w ciemnym garniturze i czerwono-niebieskim krawacie, z zamyśloną miną, symbolizuje władzę w kontekście wrogiego przejęcia firmy Canpack. Więcej o rosyjskich decyzjach gospodarczych przeczytasz na Super Biznes.
  • Prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował o krótkiej przerwie w działaniach zbrojnych oraz transferze jeńców wojennych z obu stron.
  • Wraz z wygaśnięciem rozejmu rośnie ryzyko drastycznego nasilenia ataków zbrojnych na terytorium Ukrainy.
  • Gospodarz Kremla wysunął nietypową kandydaturę do prowadzenia negocjacji pokojowych, co analitycy odbierają jako wyraźny przejaw bezsilności.

Wiadomość o wstrzymaniu ognia pojawiła się w piątek, 8 maja, na należącym do prezydenta Stanów Zjednoczonych portalu Truth Social. Donald Trump umieścił tam oświadczenie, w którym odniósł się bezpośrednio do obchodów historycznych rocznic na wschodzie Europy.

"Z przyjemnością ogłaszam, że w wojnie między Rosją a Ukrainą nastąpi TRZYDNIOWE ZAWIESZENIE BRONI (9, 10 i 11 maja). Obchody w Rosji przypadają na Dzień Zwycięstwa, ale podobnie jest w Ukrainie, bo kraj ten również odegrał ważną rolę w II wojnie światowej"

Amerykański przywódca doprecyzował w swoim wpisie, że uzgodnienia zakładają symetryczną wymianę jeńców, w ramach której każda ze stron uwolni tysiąc osób. Zaznaczył przy tym bez najmniejszych wątpliwości, że inicjatywa wprowadzenia przerwy w walkach wyszła osobiście od niego. Polityk podzielił się z opinią publiczną swoimi nadziejami na rychłe zamknięcie działań zbrojnych i ostateczny triumf dyplomacji.

"Mam nadzieję, że to początek końca bardzo długiej, krwawej i zaciętej wojny. Trwają rozmowy na temat zakończenia tego poważnego konfliktu, największego od czasów II wojny światowej, i z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej realizacji tego celu"

ISW o strategii Władimira Putina. Wojska rosyjskie ruszą do natarcia

Wyznaczona na 11 maja data oznacza, że ustalony na kilkadziesiąt godzin spokój właśnie dobiega końca. Eksperci z waszyngtońskiego Instytutu Badań nad Wojną prognozują, że w ciągu najbliższych dni należy spodziewać się bezwzględnego wznowienia ofensywy ze strony wojsk rosyjskich. Zdaniem analityków Władimir Putin potraktował miniony weekend czysto taktycznie, wykorzystując wstrzymanie ognia do reorganizacji oddziałów, wzmocnienia okopów oraz zaplanowania jeszcze bardziej rozległej operacji wojskowej.

Dzień wcześniej, w sobotę 9 maja, prezydent Federacji Rosyjskiej ogłosił publicznie swoje przekonanie o zbliżającym się finale starcia. Zapytany o ewentualne rozmowy dyplomatyczne z przedstawicielami Starego Kontynentu, wywołał powszechne zdumienie, wskazując jako idealnego pośrednika byłego kanclerza Niemiec, Gerharda Schroedera. Dziennikarze za Odrą przyjęli tę koncepcję z ogromnym krytycyzmem. Sebastian Gierke na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung" ocenił polityczny ruch Moskwy jako całkowicie absurdalny.

"Prezydent Rosji zaproponował swojego starego kumpla na rozjemcę w wojnie w Ukrainie. To oferta pozorowana, za pomocą której Putin chce odwróci uwagę od niekorzystnego przebiegu wojny"

Gerhard Schroeder mediatorem? Niemieccy dziennikarze demaskują cel Rosji

Komentator niemieckiej gazety zwraca szczególną uwagę na bardzo zażyłe, kontrowersyjne relacje łączące rosyjskiego przywódcę z byłym szefem berlińskiego rządu.

"obaj skorzystali na tej przyjaźni w sposób wręcz nieprzyzwoity. Schroeder nawet po rosyjskim ataku w 2022 r. nie zerwał z Putinem. Dlaczego prezydent Ukrainy miałby zaakceptować tego człowieka jako negocjatora dla swojego zniszczonego przez rosyjskie pociski kraju?"

Niemiecki publicysta twardo argumentuje, że Władimirowi Putinowi zależy jedynie na sztucznym skłóceniu państw europejskich, a jego najnowsze deklaracje o otwartości na mediacje stanowią modelowy przykład gry pozorów.

"celem Putina jest sianie niepokoju w Europie poprzez symulowanie gotowości do rozmów. Propozycja jest zaprzeczeniem poważnej dyplomacji, w tym przypadku łatwej do zdemaskowania"

Przedstawiciel redakcji "Sueddeutsche Zeitung" traktuje obecne wypowiedzi Moskwy jako oczywiste przejawy rozpaczy rosyjskiego dyktatora. Zauważa ponadto, że gospodarz Kremla w swojej politycznej desperacji posuwa się nawet do jawnego lekceważenia działań nowej amerykańskiej administracji i samego Donalda Trumpa.

"Militarna sytuacja Ukrainy od dawna nie była tak dobra jak teraz. Aby odwrócić od tego uwagę, władca Kremla ryzykuje nawet afront wobec Donalda Trumpa. Prezydent USA ciągle jeszcze wierzy w dyplomatyczne zdolności swoich własnych negocjatorów"

WOŹNIAK UJAWNIA: Rosja chce wywołać PANIKĘ! Czy grozi nam szok paliwowy? | Express Biedrzyckiej