Peter Magyar oficjalnie premierem Węgier. Zdecydowana większość posłów poparła lidera partii Tisza
Lider węgierskiej opozycji stanął na czele rządu, kończąc tym samym długoletni okres rządów Viktora Orbana. Kandydatura Petera Magyara z ugrupowania Tisza zyskała zdecydowaną aprobatę parlamentu – opowiedziało się za nią 140 spośród 199 posłów. Przeciwko zagłosowało 54 polityków. Historyczne posiedzenie przyciągnęło przed budynek parlamentu w Budapeszcie tysiące zwolenników nowego premiera, którzy śledzili przebieg wydarzeń na specjalnie ustawionych telebimach. Tuż po zatwierdzeniu wyniku nowy szef rządu zwrócił się do zgromadzonych:
"To, co się stało, jest przestrogą dla wszystkich premierów, że władza jest ulotna. Konsekwencje naszych decyzji będziemy odczuwać przez pokolenia"
Nowy kurs względem Unii Europejskiej i Ukrainy, stare problemy wewnętrzne
Droga Magyara na szczyt była bardzo kręta. W przeszłości należał do środowiska politycznego Orbana, jednak po rozłamie z dawnymi sojusznikami stał się ich rywalem. Jego formacja Tisza zyskała duże poparcie, przyciągając głównie młodych wyborców oraz mieszkańców dużych miast. Peter Magyar obiecuje teraz walkę z korupcją i poprawę stosunków z Brukselą. W odróżnieniu od swojego poprzednika, który regularnie spierał się z unijnymi urzędnikami, Magyar deklaruje lojalność wobec Unii Europejskiej. Zmianie ulegnie też węgierskie podejście do Kijowa. Orban sceptycznie podchodził do wspierania Ukrainy i wdawał się w konflikty z Wołodymyrem Zełenskim, co wywołało nawet groźby ze strony prezydenta Ukrainy. Relacje z Kijowem za rządów Magyara będą z pewnością zupełnie inne. Najpierw jednak nowy premier będzie musiał pilnie zmierzyć się z palącymi problemami gospodarczymi we własnym kraju.