Spis treści
Powódź w Nepalu. Setki ofiar i brak miejsc w kostnicach
Sytuacja po zejściu żywiołu w Nepalu staje się coraz bardziej dramatyczna. Lokalne służby przekazały w piątek tragiczne informacje, z których wynika, że liczba zmarłych wzrosła z 494 do 547 osób. Tragiczny bilans uzupełniają doniesienia z Tybetu, gdzie znaleziono pięć ciał, co podnosi ogólną liczbę ofiar po obu stronach granicy do co najmniej 552.
Początek dramatu miał miejsce w środę w przygranicznym nepalskim dystrykcie Rasuwa. Odrywający się kawałek lodowca zainicjował gigantyczną lawinę błotną na rzece Bhotekoshi. Masa wody wymieszanej z gruzem i błotem przemieszczała się dorzeczem Trishuli, zmiatając z powierzchni ziemi wszystko na swojej drodze.
Dziennik „The Kathmandu Post" informuje, że rwący nurt porywa ofiary na olbrzymie odległości. Zespoły ratownicze wyciągają zwłoki z wody m.in. w rejonach Ćitwa oraz Nawalparasi, oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, gdzie zaczął się kataklizm.
Zmarłych trzeba przewozić do sal gminnych i innych budynków
Tylko na terenie Ćitwy ratownicy znaleźli już 186 ciał. Z powodu ograniczonych możliwości lokalnych kostnic, które mogą przyjąć jedynie około po 50 zmarłych, trzeba było wdrożyć rozwiązania awaryjne. Organizowane są zastępcze kostnice w pustostanach i budynkach użyteczności publicznej, gdzie do chłodzenia zwłok stosuje się suchy lód. Analogiczne problemy z miejscem zgłaszane są w Pokharze, co zmusza do transportu części ofiar do sąsiednich regionów.
Trwa też żmudny proces ustalania tożsamości zmarłych. Rozpoznanie ułatwiają fotografie, analiza linii papilarnych i testy genetyczne, na których wyniki czekają w ośrodkach zrozpaczone rodziny.
W Nepalu nadal nie odnaleziono 977 osób, z czego 517 to obywatele innych państw. Akcja poszukiwawcza, utrudniona przez zniszczoną infrastrukturę drogową i zerwane mosty, angażuje ponad 4,4 tysiąca funkcjonariuszy policji wspieranych przez armię, a do wielu miejsc jedynym sposobem dotarcia pozostają helikoptery.
Chińskie służby poszukują po swojej stronie granicy 559 osób, w tym 260 cudzoziemców. Szacunki Czerwonego Krzyża wskazują, że konsekwencje tego żywiołu mogły odczuć blisko 93 tysiące mieszkańców obu państw. To największa tego typu katastrofa w Nepalu od czasu niszczycielskiego trzęsienia ziemi z 2015 roku, które pochłonęło życie ponad 8,6 tysiąca osób.