Japończycy zaskoczeni rozmachem WOŚP w Tokio. Chleb za tysiące jenów

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Tokio zaskoczyła Japończyków swoim rozmachem. Aukcje cieszą się popularnością, a bochenek chleba osiągnął cenę 7 tysięcy jenów. Polsko-japońska współpraca i charytatywne działania przyciągają uwagę wielu lokalnych mieszkańców.

WOŚP

i

Autor: Jakub Kaczmarczyk/ PAP

Jak Japończycy reagują na WOŚP?

Japończycy są zdumieni skalą i energią, jaką emanuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Tokio. - To dla nich szok, że jest impreza, na której zbieramy pieniądze dla szpitali, i że aukcje są tak wysoko licytowane. Kiedy zapraszamy Japończyków, myślą, że to będzie mała impreza na pięć osób, a okazuje się, że jest muzyka, sklepik i tłum ludzi - powiedziała w rozmowie z PAP Edyta Dziemińska, jedna z organizatorek tokijskiego sztabu WOŚP.

Kulturowa różnorodność i emocjonujące licytacje

Wydarzenie w Tokio to prawdziwy kulturowy miks. Na scenie pojawiają się zarówno polska DJ-ka Paulina, jak i tancerka brzucha Aya Sugiura, która mówi płynnie po polsku. Obecni są także DJ Soki oraz przedstawiciele starszego pokolenia z zespołu "Kijanki", prezentujący polskie pieśni. Emocje podgrzewają licytacje - od ekskluzywnej wycieczki po agencji kosmicznej, po trening z siatkarzem Bartoszem Kurkiem. Ogromne zainteresowanie wzbudził też bochenek chleba na zakwasie, sprzedany za 7 tysięcy jenów (ok. 160 zł).

Dlaczego Japończycy wspierają WOŚP?

Choć Japonia słynie z dyscypliny, lokalni mieszkańcy chętnie angażują się w charytatywną akcję słynącą ze swej spontaniczności. - Co ich przekonuje? Chyba taka wspólnota i wiedza, że te pieniądze naprawdę idą na szczytny cel. I nie tak, że trafiają bezpośrednio do kasy, ale wiem, że WOŚP kupuje za to konkretny sprzęt i można go zobaczyć w Polsce. Myślę, że to bardzo przekonuje ludzi - wyjaśnia Dziemińska.

Polskie akcenty można dostrzec w sercu Tokio, gdzie finał odbywa się w polskiej restauracji, która stała się centrum dla lokalnej społeczności WOŚP. - Dzieci, które podczas pierwszych edycji bawiły się w kąciku plastycznym, dziś obsługują wydarzenie jako wolontariusze - dodaje Dziemińska. Frekwencja jest stabilna, z około 100 uczestnikami, z czego połowa to stali bywalcy.

O godzinie 20 czasu lokalnego w "WOŚP-owym" zakątku Tokio zapanowała ciemność, a uczestnicy stworzyli "Światełko do Nieba" za pomocą latarek ze smartfonów, ponieważ w metropolii obowiązuje zakaz używania fajerwerków. Podobne sztaby WOŚP działają również w Tajlandii, Indonezji i Australii, gdzie emocje podczas aukcji są równie wysokie.

Źródło PAP.

34. Finał WOŚP. Dziennikarze Radia ESKA rozgrzewają Tarnów pysznym żurkiem!
Co ludzie powiedzą?
Oni nie dają OWSIAKOWI, dają na REPUBLIKĘ! To WSTYD! Robią ludziom WODĘ Z MÓZGU!