Spis treści
- „On tam umrze”. Ratownicy wycofują się z akcji
- Strefa ciszy. 500 metrów, by mógł „spokojnie umrzeć”
- Cel? Zapewnić zwierzęciu „maksymalny spokój i szacunek”.
- Bałtyk to pułapka. „Zrobił, co chciał”
- Od portu w Wismarze po Timmendorfer Strand. Miesiąc błądzenia
- Co dalej? Sekcja zwłok ma wyjaśnić, dlaczego trafił do Bałtyku
- „To, co zrobiliśmy z oceanami”
„On tam umrze”. Ratownicy wycofują się z akcji
– Jesteśmy głęboko przekonani, że zwierzę tam umrze – powiedział Burkard Baschek, dyrektor naukowy Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego.To właśnie on, wraz z ekipami Greenpeace i policji wodnej, przez ostatnie dni próbował utrzymać humbaka z dala od zdradliwych, płytkich odnóg zatoki.
Niestety, we wtorek wieczorem wieloryb sam wpłynął do Kirchsee – miejsca, które dla tak dużego ssaka jest pułapką bez wyjścia.
Strefa ciszy. 500 metrów, by mógł „spokojnie umrzeć”
Minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus nie krył emocji:
– Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. To wyjątkowa tragedia. Ale on sam tak wybrał.
Wokół wieloryba wyznaczono 500-metrową strefę ochronną, w której obowiązuje absolutny zakaz podpływania i używania dronów.
Cel? Zapewnić zwierzęciu „maksymalny spokój i szacunek”.
Stan krytyczny. „Nie reaguje, oddycha z przerwami”
Według ekspertów humbak jest skrajnie wyczerpany:
- oddycha nieregularnie, z długimi przerwami,
- trzyma płetwy blisko ciała,
- nie reaguje już na ludzi,
- jego skóra jest mocno uszkodzona – m.in. przez niskie zasolenie Bałtyku, które działa na wieloryby jak oparzenie chemiczne .
Dodatkowo w pysku wciąż ma resztki sieci rybackich, których nie udało się w pełni usunąć.
Bałtyk to pułapka. „Zrobił, co chciał”
Greenpeace od tygodni próbował kierować humbaka na głębsze wody.
– Niestety, zrobił, co chciał i wpłynął do zatoki – przyznał biolog morski Thilo Maack.
Warunki w Kirchsee są fatalne:
- woda jest płytka i mulista,
- poziom wody spada i nie poprawi się przez najbliższe dni,
- zatoka jest kręta i zamknięta – wieloryb łatwo się w niej gubi.
Od portu w Wismarze po Timmendorfer Strand. Miesiąc błądzenia
Humbak po raz pierwszy pojawił się w porcie w Wismarze na początku marca.
Od tego czasu:
- kilkukrotnie wpływał w płytkie rejony,
- 23 marca utknął na mieliźnie w Szlezwiku-Holsztynie, skąd uwolniono go koparką,
- w kolejnych dniach znów błądził po zatoce,
- w ostatni weekend ponownie osiadł na mieliźnie.
ZDF relacjonował, że jeszcze we wtorek wieczorem „wydawał się aktywny”, ale jego siły szybko się wyczerpały .
Co dalej? Sekcja zwłok ma wyjaśnić, dlaczego trafił do Bałtyku
Jeśli humbak nie przeżyje – a na to wskazują wszystkie prognozy – jego ciało trafi do Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego w Stralsundzie.
Tam naukowcy zbadają:
- przyczynę śmierci,
- stan zdrowia,
- możliwe powody, dla których wieloryb w ogóle znalazł się w Bałtyku.
„To, co zrobiliśmy z oceanami”
Greenpeace wykorzystuje dramat humbaka jako ostrzeżenie:
– Mamy morza zanieczyszczone i przełowione na skalę przemysłową. To, co dzieje się z tym wielorybem, jest symbolem tego, jak traktujemy oceany – mówi Maack.