Już od rana było wiadomo, że nie będzie to zwyczajny poniedziałek. Ulice prowadzące do Piazza del Popolo stopniowo wypełniały się mieszkańcami, pielgrzymami i turystami. W oknach i na balkonach pojawiły się czerwone dekoracje, a przed bazyliką gromadziły się całe rodziny.
Niektórzy przyszli kilka godzin wcześniej, aby zająć miejsce możliwie blisko schodów. Inni obserwowali plac z balkonów, bram i bocznych uliczek. Mimo sierpniowego upału nikt nie chciał stracić momentu, na który Palazzolo Acreide czeka przez cały rok.
- Czekaliśmy tutaj od rana. Było bardzo gorąco, ale kiedy otworzyły się drzwi kościoła, człowiek przestał zwracać uwagę na upał. To było niesamowite, aż trudno było powstrzymać łzy
- mówiła jedna z mieszkanek miasta.
Miasto, w którym historia jest wciąż żywa
Palazzolo Acreide nie jest jedynie malowniczym tłem dla widowiskowej procesji. To jedno z najcenniejszych historycznie miejsc południowo-wschodniej Sycylii – położone na płaskowyżu Gór Iblejskich, w głębi prowincji Syrakuzy.
Początki miasta sięgają 664 roku przed naszą erą, gdy Syrakuzańczycy założyli tutaj grecką kolonię Akrai. Do dziś ponad współczesną zabudową zachowały się pozostałości starożytnego miasta, w tym teatr grecki z III wieku przed Chrystusem oraz wykute w skale miejsca związane z kultem bogini Kybele.
Drugą datą, która ukształtowała Palazzolo Acreide, był rok 1693. Katastrofalne trzęsienie ziemi zniszczyło znaczną część miast Val di Noto. Podczas odbudowy powstały niezwykłe barokowe kościoły, pałace i place, które do dziś decydują o wyglądzie miejscowości. Palazzolo Acreide jest jednym z ośmiu miast późnego baroku Val di Noto wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Miejscowość należy również do stowarzyszenia I Borghi più belli d’Italia, skupiającego najpiękniejsze historyczne miasteczka we Włoszech. Nie jest jednak skansenem ani miejscem żyjącym wyłącznie z przeszłości. W 2026 roku Palazzolo Acreide nadal rozwija ofertę kulturalną opartą na muzyce, teatrze, tradycji, lokalnej kuchni i wydarzeniach odbywających się na historycznych placach miasta.
To właśnie połączenie trzech tysięcy lat historii z codziennym życiem mieszkańców sprawia, że tutejsze święta patronalne nie wyglądają jak przedstawienia przygotowane dla turystów. Są żywym elementem tożsamości miasta.
Chwila, na którą czekał cały plac
Tuż przed godziną 13 napięcie rosło z każdą minutą. Z wnętrza bazyliki dochodził śpiew wiernych. Na zewnątrz słychać było orkiestrę, okrzyki mieszkańców i pierwsze wybuchy petard.
Wreszcie otworzyły się główne drzwi kościoła.
Na szczycie monumentalnych schodów pojawili się mężczyźni niosący relikwiarz, a następnie ciężką, bogato zdobioną figurę św. Sebastiana. Wielu z nich miało białe stroje i czerwone chusty. W tej samej chwili rozpoczęła się eksplozja dźwięków i kolorów.
Rozdzwoniły się dzwony, orkiestra zaczęła grać, a zgromadzeni na placu zaczęli głośno wołać imię świętego. Nad schodami wystrzeliły tysiące czerwonych, żółtych, zielonych i niebieskich papierowych wstęg, nazywanych na Sycylii nzareddi.
Przez kilka sekund niemal całkowicie zasłoniły fasadę bazyliki.
Ogromny huk petard odbijał się od kamiennych budynków otaczających Piazza del Popolo. Nad placem unosił się dym, z którego wyłaniała się figura świętego niesiona wysoko ponad tłumem. Kamienna nawierzchnia zdawała się drżeć od kolejnych eksplozji.
- Widziałem wiele procesji na Sycylii, ale czegoś takiego wcześniej nie przeżyłem. Tego nie da się po prostu oglądać. Człowiek znajduje się w samym środku huku, muzyki, ognia i modlitwy
- opowiadał jeden z przyjezdnych.
Wiara wyrażana bez ciszy
Sciuta oznacza dosłownie „wyjście”. W Palazzolo Acreide jest jednak czymś znacznie więcej niż wyniesieniem figury z kościoła. To moment, w którym religijna tradycja łączy się z niezwykle żywiołowym sposobem przeżywania wiary.
Kiedy figura św. Sebastiana pojawiła się na schodach, wiele osób płakało. Inni wyciągali ręce w stronę patrona, wykonywali znak krzyża albo podnosili dzieci, prosząc o jego opiekę. W pewnym momencie jeden z obecnych na placu ojców, podał niosącym figurę patrona, swoje zaledwie kilkudniowe niemowlę. Dziecko zostało symbolicznie wzniesione nad placem, jako znak płodności sycylijskiej ziemi. Mieszkańcom, po tym spontanicznym geście trudno było powstrzymać łzy wzruszenia.
W tłumie powtarzano wezwania do świętego. Dla wielu rodzin uczestnictwo w uroczystości jest tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Na sierpniowe obchody wracają także osoby, które przed laty wyjechały z Palazzolo Acreide i obecnie mieszkają w innych częściach Włoch lub za granicą.
- Przychodziłam tutaj jako dziecko z rodzicami. Potem przyprowadzałam swoje dzieci, a dzisiaj stoję tu z wnukami. Kiedy święty wychodzi z bazyliki, za każdym razem czuję dokładnie te same emocje
- mówiła starsza mieszkanka miasta.
Kult patronów nadal wyznacza rytm roku w Palazzolo Acreide. Pod koniec czerwca miasto przeżywa święto św. Pawła, w sierpniu św. Sebastiana, a pod koniec września św. Michała. Do najważniejszych wydarzeń należy również historyczny karnawał, jeden z najbardziej rozpoznawalnych w tej części Sycylii.
Polecany artykuł:
Święty wyruszył na ulice miasta
Po pierwszych, najbardziej spektakularnych minutach figura została poniesiona ulicami historycznego centrum. Pochód poruszał się powoli, zatrzymując się w miejscach, w których mieszkańcy oczekiwali na błogosławieństwo.
Ciężar konstrukcji spoczywał na ramionach niosących ją mężczyzn. Ich wysiłek był widoczny przy każdym zakręcie i na każdej stromej ulicy. Towarzyszyły im orkiestry, duchowni, członkowie miejscowych bractw i wierni.
Niektórzy szli boso, wypełniając złożone wcześniej ślubowanie albo dziękując świętemu za otrzymane łaski. Na balkonach stali mieszkańcy, którzy rzucali kwiaty lub wykonywali znak krzyża, gdy figura przechodziła pod ich domami.
Procesja prowadziła przez miasto, którego ulice opowiadają historię kolejnych epok. Obok barokowych kościołów i dawnych pałaców zachowały się muzea, tradycyjne domy oraz warsztaty przypominające o rolniczych i rzemieślniczych korzeniach regionu.
Palazzolo Acreide słynie również z lokalnej kuchni. To teren związany z hodowlą, produkcją serów - w tym Ragusano DOP - pieczywem, mięsem, oliwą i dawnymi recepturami przekazywanymi w rodzinach.
Jeden z miejscowych przedsiębiorców, specjalnie dla Se.pl opowiedział o przygotowaniach do tego niezwykłego wydarzenia i zaprosił turystów do odwiedzenia Palazzolo w tym wyjątkowym dniu.
Święto św. Sebastiana w Parazzolo to niezwykle ważne wydarzenie dla całej lokalnej społeczności, a przede wszystkim dla parafii. Wiele osób angażuje się w jego przygotowanie, by wszystko mogło wyglądać tak spektakularnie.
- Wszystko zaczyna się w południe, wraz z uroczystym wyjściem, potem odbywa się Accademia Mana, a po zmroku - wieczorny obchód. Uroczystości trwają aż do oktawy, kiedy odbywa się lokalne święto franciszkańskie, co jest niezwykłym widowiskiem i naprawdę warto to zobaczyć. To, co za chwilę zobaczycie na zdjęciach, jest efektem całorocznej pracy. Przez cały rok młodzi ludzie ze wszystkich komisji i komitetów - zarówno św. Pawła, jak i św. Sebastiana pracują nad tym, by te zaledwie dziesięć minut uroczystego wyjścia było wyjątkowe i zachwycające. Chłopcy i dziewczęta, kobiety i mężczyźni, młodsi i starsi - przyjeżdżajcie do Parazzolo, żeby zobaczyć święto św. Sebastiana, św. Pawła i św. Michała!
- mówił w rozmowie z wysłannikiem "Super Expressu" Pippo Giarratana.
Piazza del Popolo stała się wielką sceną
W zwykły dzień Piazza del Popolo jest eleganckim centrum niewielkiego sycylijskiego miasta. Przed barokową fasadą bazyliki św. Sebastiana stoją stoliki kawiarni, mieszkańcy zatrzymują się na rozmowę, a turyści fotografują szerokie, półkoliste schody. Podczas Sciuty plac całkowicie zmienia swoje oblicze.
Staje się wielką sceną, na której spotykają się sacrum, ludowa tradycja, muzyka, pirotechnika i emocje tysięcy ludzi. Właśnie ta intensywność odróżnia sycylijskie święta patronalne od wielu uroczystości znanych z innych części Europy.
Tutaj wiary nie przeżywa się wyłącznie w ciszy. Wyraża się ją przez muzykę, krzyk, dym, ogień, wspólne niesienie ciężaru figury i publicznie okazywane wzruszenie.
- Przez chwilę nie wiedziałem, gdzie patrzeć. Z jednej strony figura, z drugiej wybuchy, nad głową kolorowe wstęgi, a dookoła ludzie, którzy śpiewali i płakali. Było niesamowicie. To jeden z tych obrazów, których nie zapomina się do końca życia
- relacjonował turysta obserwujący Sciutę po raz pierwszy.
Nie przedstawienie, lecz część tożsamości
Poniedziałkowe uroczystości po raz kolejny pokazały, że religijne tradycje Palazzolo Acreide nie są jedynie historycznym zwyczajem ani widowiskiem przygotowanym dla odwiedzających. To nadal żywa część tożsamości mieszkańców.
Miasto, które łączy pozostałości greckiego Akrai, sycylijski barok, pałace dawnych rodów, tradycyjną kuchnię i współczesne wydarzenia kulturalne, właśnie podczas patronalnych uroczystości odsłania swoją najbardziej autentyczną twarz.
Kiedy procesja oddalała się od Piazza del Popolo, na schodach bazyliki i ulicach pozostawały tysiące papierowych wstęg. Nad dachami miasta wciąż unosił się dym, a w oddali słychać było orkiestrę i kolejne wybuchy petard.
Najważniejsze pozostawały jednak emocje: radość, wzruszenie i poczucie wspólnoty, które trudno w pełni oddać słowami, zdjęciem czy nawet filmem.
Bo święta św. Sebastiana w Palazzolo Acreide nie wystarczy zobaczyć. Trzeba znaleźć się w środku tłumu, usłyszeć ogłuszający huk, poczuć drżenie kamiennego placu i zobaczyć figurę wyłaniającą się z bazyliki w deszczu kolorowych wstęg.
Dopiero wtedy można zrozumieć, dlaczego mieszkańcy czekają na ten dzień przez cały rok.
Z Sycylii, Marek Balawajder.