Spis treści
- W słowackiej placówce oświatowej w miejscowości Staszkov rozegrał się prawdziwy dramat po tym, jak nastolatek użył noża przeciwko swojej rówieśniczce.
- Dwie pracownice szkoły próbowały powstrzymać agresywnego napastnika, co dla jednej z nich zakończyło się tragiczną śmiercią na miejscu.
- Poszkodowana uczennica przebywa pod opieką lekarzy w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, a służby badają dokładne okoliczności tego brutalnego zdarzenia.
Atak nożownika w szkole. Uczeń zabił 61-letnią nauczycielkę
Słowacki serwis powołuje się na oficjalne komunikaty lokalnych organów ścigania. Z raportów służb dowiadujemy się, że we wtorek 29 września w szkole podstawowej w miejscowości Staszkov na północy Słowacji rozegrały się dramatyczne sceny. Jeden z wychowanków placówki wyciągnął nóż i zaatakował koleżankę. Na ratunek natychmiast ruszyły dwie pracownice szkoły. Niestety interwencja ta miała fatalne skutki, ponieważ jedna z kobiet zginęła z rąk młodego napastnika. Zaatakowana uczennica doznała z kolei niezwykle poważnych obrażeń i jej stan oceniany jest przez medyków jako krytyczny.
Ranna uczennica i druga nauczycielka trafiły do szpitala
Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się we wtorkowy poranek w okolicach godz. 9. Służby medyczne po przybyciu na miejsce potwierdziły, że życia 61-letniej pracownicy szkoły nie udało się uratować. Z kolei ciężko poszkodowana nastolatka oraz druga z nauczycielek w wieku 44 lat wymagały natychmiastowej hospitalizacji i specjalistycznej opieki. Młodsza z interweniujących kobiet otrzymała od sprawcy cios w klatkę piersiową. Funkcjonariusze policji przekazali, że zdołali opanować zagrożenie i sytuacja na terenie placówki została ostatecznie zabezpieczona. Motyw napaści nie jest znany.
Wiadomo za to, że napastnik to uczeń ósmej klasy. "Możemy potwierdzić, że wysłaliśmy na miejsce zdarzenia dwie karetki pogotowia i dwa śmigłowce ratunkowe. Interwencja jest w toku" – powiedziała dla serwisu Noviny.sk Petra Klimešová, rzeczniczka Centrum Operacyjnego Ratownictwa Medycznego. "Słyszeliśmy tylko krzyki dzieci. Były przestraszone" - mówią mieszkańcy miejscowości. "Przyjechały karetki, śmigłowce strażackie, ekipy ratunkowe i mnóstwo ludzi. Rodzice przyjeżdżali tu po swoje dzieci. To straszne".