W czwartek, 11 czerwca, w głównej siedzibie amerykańskiego Departamentu Obrony doszło do niepokojącego incydentu. Zainstalowana w obiekcie specjalistyczna aparatura pomiarowa wykazała nieprawidłowości w składzie powietrza, co automatycznie skutkowało uruchomieniem wewnętrznych protokołów bezpieczeństwa.
Polecany artykuł:
Reakcja służb była natychmiastowa. W całym kompleksie błyskawicznie aktywowano rutynowe działania ochronne, które mają na celu zabezpieczenie zdrowia oraz życia personelu w sytuacjach nagłego kryzysu.
Pentagon dysponuje zaawansowanymi systemami zapewniającymi bezpieczeństwo budynku i jego użytkowników. Systemy te wykryły problem z jakością powietrza, który wymaga podjęcia środków ostrożności do czasu ustalenia znaczenia (tego problemu) — przekazał rzecznik ministerstwa obrony Sean Parnell.
Ministerstwo wdraża standardowe procedury ochronne, w tym nakaz pozostania w miejscu dla osób znajdujących się w danym obszarze. Na miejscu działają zespoły interwencyjne, gotowe do wsparcia osób przebywających w budynku - dodał.
Dziennikarze stacji CNN, opierając się na doniesieniach własnych informatorów, poinformowali o zablokowaniu dostępu do wybranych kondygnacji oraz korytarzy. Zarządzono również pilną ewakuację personelu przebywającego w najbardziej zagrożonych sektorach. Świadkowie tych wydarzeń relacjonowali, że do akcji wkroczyli funkcjonariusze policji, którzy byli kompleksowo zabezpieczeni za pomocą masek gazowych oraz specjalnych kombinezonów chemicznych.
Całe zajście mocno zaniepokoiło osoby wykonujące swoje obowiązki na terenie amerykańskiego departamentu, jednak obawy te finalnie okazały się bezpodstawne. Po dokładnej weryfikacji całego obszaru przez odpowiednie jednostki ogłoszono całkowicie fałszywy alarm. Praca w gmachu błyskawicznie wróciła do swojego stałego rytmu, a wszelkie nałożone obostrzenia zostały niezwłocznie zniesione.