Czterometrowy żarłacz wciągnął kobietę pod wodę. Wtedy zrobiła ruch, który uratował jej życie

Zaledwie 30 metrów od brzegu plaży w Sydney doszło do dramatycznego wypadku. Czterometrowy żarłacz biały zaatakował pływającą kobietę i wciągnął ją pod wodę. Myśl o rocznej córce dała jej siłę, by stoczyć z drapieżnikiem walkę na pięści, a lekarz ratujący jej życie musiał przeprowadzić transfuzję bezpośrednio na plaży.

Straciła rękę po ataku żarłacza białego. Dziś mówi, co pozwoliło jej przeżyć
Autor: pixabay, x.com/7NewsSydney/print screen/ X (Twitter)

Czterometrowy żarłacz biały zaatakował kobietę tuż przy plaży w Sydney

To miał być kolejny piękny dzień na jednej z plaż w Sydney. Leah Stewart pływała w przejrzystej wodzie zaledwie około 30 metrów od brzegu, gdy nagle w pobliżu grupy pływaków pojawił się czterometrowy żarłacz biały. Jak relacjonuje brytyjski program „Good Morning Britain”, drapieżnik szybko obrał kobietę za swój cel.

Rekin zbliżał się powoli i z zaciekawieniem, po czym nagle otworzył paszczę. Kobieta musiała podjąć błyskawiczną decyzję, aby ratować swoje życie. Instynktownie zasłoniła się lewym ramieniem, próbując chronić twarz i resztę ciała przed potężnymi zębami drapieżnika.

Zwierzę zacisnęło szczęki na jej ręce, zadając poważne obrażenia, a następnie wciągnęło ją pod wodę za nogę. Choć Leah Stewart ogarnęła panika, nie zamierzała się poddać. Motywacją do walki była dla niej myśl o rocznej córce August, która mogła dorastać bez matki.

Ocaliła ją myśl o rocznej córce i ciosy w czuły punkt drapieżnika

Walcząc pod wodą o przetrwanie, kobieta zdołała się obrócić. Zaczęła wielokrotnie uderzać drapieżnika pięścią bezpośrednio w czubek jego wrażliwego pyska. Determinacja przyniosła skutek – rekin w końcu zwolnił uścisk i odpłynął.

Zakrwawiona Leah zdołała wypłynąć na powierzchnię. Z pomocą przyszedł jej surfer Charlie Vero, który pomógł jej bezpiecznie dotrzeć do brzegu. Tam natychmiast rozpoczęła się dramatyczna akcja ratunkowa.

Transfuzja krwi bezpośrednio do szpiku kostnego na piasku

Na plaży przypadkowo znajdował się lekarz, dr Ian Ferguson, który natychmiast udzielił rannej profesjonalnej pomocy. Medyk wezwał helikopter, który przetransportował na plażę krew i płyny fizjologiczne.

Doktor Ferguson przeprowadził transfuzję krwi bezpośrednio do szpiku kostnego poszkodowanej kobiety wprost na nadmorskim piasku. Dzięki tej natychmiastowej procedurze stan kobiety udało się ustabilizować jeszcze przed przewiezieniem jej do szpitala.

Utrata ręki, walka z traumą i plany na przyszłość

Choć Leah Stewart przeżyła spotkanie z żarłaczem białym, przypłaciła je utratą lewego ramienia oraz poważnymi obrażeniami nogi. Obecnie kobieta skupia się na powrocie do zdrowia i wychowaniu swojej córki, choć zmaga się z ogromną traumą po tym wypadku.

„Zdecydowanie mam PTSD, ale w pewien sposób odcięłam się od tego. Myślę, że to mój mózg próbuje mnie w ten sposób chronić” – wyznała Leah w rozmowie z „Good Morning Britain”.

Kobieta marzy, by w przyszłości opowiedzieć córce o tym, co się wydarzyło, za pomocą specjalnej książeczki z obrazkami o tym, jak matczyna miłość pozwoliła jej przetrwać to przerażające doświadczenie. Zanim jednak pomyśli o ponownym wejściu do oceanu, czeka ją jeszcze długa droga leczenia. Leah Stewart wyraziła głęboką wdzięczność dla świadków zdarzenia, lekarzy i lokalnej społeczności za uratowanie jej życia.

Hurgada: rekin zjadł rosyjskiego turystę. Jest oficjalne potwierdzenie

Rolki