Hiszpania pragnie wyrównać historyczne rachunki
Hiszpańska obrona na obecnym turnieju prezentuje się wybornie. Reprezentacja prowadzona przez Luisa de la Fuente to jedyny zespół, który zachował czyste konto we wszystkich spotkaniach fazy grupowej i pucharowej. Tamtejsze media określają drużynę mianem hiszpańskiego muru, pokładając ogromne nadzieje w postawie bramkarza Unaia Simona oraz obrońcy Pau Cubarsiego.
Ćwierćfinałowy pojedynek ma dla Hiszpanów szczególny wymiar. W 1986 roku w Meksyku obie drużyny zagrały na tym samym etapie rozgrywek, a Belgowie triumfowali po emocjonującej serii rzutów karnych. Po dogrywce na tablicy wyników widniał remis 1:1, jednak w decydującym momencie rywale wygrali 5-4, fundując Hiszpanom jedno z najtrudniejszych doświadczeń w historii występów tej kadry.
"- Belgia jest bardzo silna. Ma zawodników przyzwyczajonych do wygrywania i walki o tytuły – powiedział hiszpański szkoleniowiec przed piątkowym meczem."
Kto wygra wielkie starcie bramkarzy?
Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii postawił na stabilność w rotowaniu kadrą na imprezie w Ameryce Północnej. Szkoleniowiec z Półwyspu Iberyjskiego w trzech z pięciu dotychczasowych spotkań desygnował na boisko dokładnie taką samą podstawową jedenastkę. Dziennikarze madryckiej prasy uważają to za kluczowy czynnik dotychczasowego sukcesu drużyny narodowej.
Zbliżające się spotkanie to także bezpośrednie starcie dwóch znakomitych fachowców między słupkami. Unai Simon nie wyciągał jeszcze piłki z siatki, natomiast broniący dostępu do belgijskiej bramki Thibaut Courtois musiał kapitulować już pięciokrotnie. Golkiper reprezentujący na co dzień barwy Realu Madryt wciąż pozostaje jednak niezwykle groźnym punktem swojej drużyny i jest powszechnie uznawany za jednego z czołowych zawodników na tej pozycji.