Atak na bazę RAF na Cyprze. Wielka Brytania rozważa wysłanie niszczyciela rakietowego

2026-03-03 14:26

Uderzenie irańskiego bezzałogowca w pas startowy bazy Akrotiri wymusiło na Londynie rewizję strategii bezpieczeństwa. Rząd Keira Starmera analizuje możliwość skierowania w ten rejon potężnego niszczyciela HMS Duncan. Czy Wielka Brytania zdecyduje się na demonstrację siły, zanim dojdzie do eskalacji konfliktu?

Niszczyciel popłynie na Cypr? Reakcja na atak irańskiego drona

i

Autor: Pexels.com

Napięcie we wschodniej części Morza Śródziemnego osiągnęło punkt krytyczny po serii incydentów z wykorzystaniem irańskich dronów. Bezpośrednim powodem do niepokoju stało się niedzielne uderzenie maszyny typu Shahed w infrastrukturę lotniska RAF Akrotiri. Bezzałogowiec eksplodował na pasie startowym, stwarzając śmiertelne zagrożenie dla przebywających w pobliżu brytyjskich żołnierzy. W odpowiedzi na to zdarzenie Londyn intensywnie pracuje nad planem wzmocnienia ochrony placówki, a główną rolę ma w nim odegrać nowoczesny niszczyciel rakietowy.

Decyzja w sprawie HMS Duncan wciąż nie zapadła

Choć w przestrzeni medialnej pojawiają się doniesienia o wysłaniu jednostki Typu 45, oficjalne stanowisko rządu pozostaje wstrzemięźliwe. Agencja Reuters przytacza wypowiedź informatora z kręgów rządowych:

„Wielka Brytania nie podjęła jeszcze decyzji, czy wyśle ​​okręt wojenny do obrony swojej bazy Królewskich Sił Powietrznych Akrotiri na Cyprze”

Mimo braku ostatecznych rozstrzygnięć premier Keir Starmer znajduje się pod coraz większą presją opinii publicznej i polityków. Minister obrony John Healey przeprowadził już konsultacje z dowództwem wojskowym na temat scenariusza zakładającego użycie niszczyciela HMS Duncan. Opozycja ostro krytykuje obecną bierność władz, zarzucając rządzącym zbyt powolne reagowanie na rosnące zagrożenie dla brytyjskich sił zbrojnych.

Grecja i Francja reagują na apele Cypru

Podczas gdy brytyjscy politycy analizują sytuację, sojusznicy Londynu przeszli do konkretnych działań militarnych. Grecja skierowała w rejon zagrożenia myśliwce F-16 oraz okręty wyposażone w zaawansowany system zakłócania dronów Centauros. Na prośbę prezydenta Cypru zareagował również Emmanuel Macron, który nakazał wysłanie francuskich jednostek wsparcia.

W brytyjskim parlamencie trwa gorąca dyskusja na temat stopnia zaangażowania w konflikt. Minister Darren Jones w rozmowie z „The Sun” stara się studzić emocje:

„Nie chcemy angażować się w szerszą wojnę na Bliskim Wschodzie”

Zupełnie inne podejście prezentuje liderka Partii Konserwatywnej. Kemi Badenoch w wypowiedzi dla tego samego portalu punktuje zagrożenia:

„Nasze bazy są atakowane. Obywatele brytyjscy są w niebezpieczeństwie na całym Bliskim Wschodzie”

Polityk zaznacza, że konieczne są zdecydowane kroki w obronie interesu narodowego:

„Nasi sojusznicy usuwają reżim odpowiedzialny za planowanie 20 śmiercionośnych ataków na Wielką Brytanię. I to jest odpowiedź rządu. Musimy działać w naszym narodowym interesie”

Hezbollah i zagrożenie z Libanu

Zdaniem analityków wojskowych za atakami stoją bojownicy Hezbollahu, którzy wystrzeliwują drony z terytorium Libanu. Sam Cypr uważa się za bezpieczny, jednak brytyjskie bazy stały się celem odwetu ze względu na ścisłą współpracę Londynu ze Stanami Zjednoczonymi. Sytuację komplikuje fakt, że władze w Nikozji zaapelowały do Brytyjczyków o ograniczenie działań militarnych podejmowanych z wyspy.

Rząd w Londynie stoi obecnie przed strategicznym dylematem. Alternatywą dla wysłania potężnego niszczyciela i demonstracji siły jest ryzyko kolejnych uderzeń, które mogą przynieść ofiary śmiertelne. Ostatnie wydarzenia pokazały dobitnie, że bierność w tym rejonie świata może mieć tragiczne skutki.