Amerykanin zapadł w dwumiesięczną śpiączkę. Anioły miały zabrać go do nietypowego miejsca

Amerykanin, który z powodu sepsy i zakażenia płuc zapadł w dwumiesięczną śpiączkę, opisał swoje niezwykłe doświadczenia ze śmierci klinicznej. Mężczyzna twierdzi, że po drugiej stronie towarzyszyli mu przewodnicy, którzy zaprowadzili go do nietypowego miejsca. To zaskakujące przeżycie całkowicie zmieniło jego perspektywę na życie.

Złociste chmury o zachodzie słońca. Na miniaturze David Hanzel. O wizjach po śmierci klinicznej przeczytasz na Eska.
Autor: TikTok/print screen,pixabay/ Pixabay.com

Amerykanin przeżył śmierć kliniczną i trafił do niezwykłego miejsca w zaświatach

David Hanzel, medium z Karoliny Północnej, przez lata zastanawiał się, co dzieje się z ludzką świadomością po śmierci. W wieku, który sam określał jako stosunkowo młody, nie spodziewał się jednak, że przyjdzie mu osobiście zajrzeć na drugą stronę. Wszystko zmieniło się we wrześniu 2015 roku, kiedy z powodu ciężkiego zakażenia płuc i sepsy trafił w stanie krytycznym do szpitala.

W trakcie hospitalizacji u mężczyzny doszło do nagłego zatrzymania akcji serca, po czym zapadł on w śpiączkę, która trwała aż dwa miesiące. Chociaż w tamtym momencie Hanzel nie zdawał sobie sprawy, że jego życie dobiega końca, po wybudzeniu opisał niezwykłe wizje, jakich doświadczył w stanie śmierci klinicznej. Jak poinformował brytyjski portal Daily Star, jego relacja z zaświatów rzuca zupełnie nowe światło na to, co może nas czekać po drugiej stronie.

Aniołowie i nietypowe spotkanie w niebiańskim pubie

W rozmowie z mediami mężczyzna wspominał, że po śmierci znalazł się pod najbardziej zachwycającym nocnym niebem, jakie kiedykolwiek widział. Miało ono jedwabistą, aksamitną strukturę i rozciągało się w nieskończoność, nie mając ani początku, ani końca. W tym nieznanym otoczeniu nagle pojawili się dwaj przewodnicy – jedna istota stanęła po jego lewej, a druga po prawej stronie. Hanzel poczuł natychmiastowy spokój, jakby znał te postacie od zawsze.

Przewodnicy pokazali mu wyjątkowo piękne, złoto-białe światło, w kierunku którego unosiły się anioły. Chwilę później doprowadzili go jednak do miejsca, którego najmniej spodziewałby się w niebie. Trafił do wnętrza przypominającego tradycyjny pub, gdzie ściany były gęsto zastawione kolorowymi butelkami, choć nie było w nich ani kropli alkoholu. Istoty towarzyszące Hanzelowi wyjaśniły mu, że zmarłym pokazuje się w pierwszej kolejności takie otoczenie, które jest dla nich najbardziej znajome i komfortowe, w zależności od ich własnych wierzeń i oczekiwań.

Spacer bez grawitacji i wielka przemiana po wybudzeniu

Po opuszczeniu pubu Hanzel doświadczył kolejnego niezwykłego zjawiska, jakim było przemieszczanie się wzdłuż ściany gigantycznego budynku wykonanego z białego marmuru. Opisał to jako ruch pozbawiony jakichkolwiek oporów czy siły przyciągania. Nie czuł, aby jego stopy dotykały podłoża, a całe doświadczenie przypominało jednoczesne chodzenie i unoszenie się w powietrzu.

Kiedy po dwóch miesiącach mężczyzna ostatecznie wybudził się ze śpiączki, poczuł głęboką zmianę emocjonalną. Wrócił do świata żywych z całkowitym przebaczeniem dla każdej osoby, która kiedykolwiek wyrządziła mu krzywdę, a także zyskał zupełnie nową perspektywę na życie, religię i wiarę. Amerykanin wierzy, że musiał doświadczyć śmierci, aby w pełni zrozumieć prawdy, których poszukiwał przez całe swoje życie.

Choć jego relacji nie da się zweryfikować w sposób naukowy, Hanzel jest przekonany, że to, co czeka nas po tamtej stronie, może całkowicie odbiegać od powszechnych wyobrażeń i oczekiwań.

Widok jak z apokalipsy! Tajemnicza łuna nad Szczecinem. Dlaczego niebo zrobiło się całe pomarańczowe?

Rolki