Amerykanin przeżył śmierć kliniczną i trafił do niezwykłego miejsca w zaświatach
David Hanzel, medium z Karoliny Północnej, przez lata zastanawiał się, co dzieje się z ludzką świadomością po śmierci. W wieku, który sam określał jako stosunkowo młody, nie spodziewał się jednak, że przyjdzie mu osobiście zajrzeć na drugą stronę. Wszystko zmieniło się we wrześniu 2015 roku, kiedy z powodu ciężkiego zakażenia płuc i sepsy trafił w stanie krytycznym do szpitala.
W trakcie hospitalizacji u mężczyzny doszło do nagłego zatrzymania akcji serca, po czym zapadł on w śpiączkę, która trwała aż dwa miesiące. Chociaż w tamtym momencie Hanzel nie zdawał sobie sprawy, że jego życie dobiega końca, po wybudzeniu opisał niezwykłe wizje, jakich doświadczył w stanie śmierci klinicznej. Jak poinformował brytyjski portal Daily Star, jego relacja z zaświatów rzuca zupełnie nowe światło na to, co może nas czekać po drugiej stronie.
Aniołowie i nietypowe spotkanie w niebiańskim pubie
W rozmowie z mediami mężczyzna wspominał, że po śmierci znalazł się pod najbardziej zachwycającym nocnym niebem, jakie kiedykolwiek widział. Miało ono jedwabistą, aksamitną strukturę i rozciągało się w nieskończoność, nie mając ani początku, ani końca. W tym nieznanym otoczeniu nagle pojawili się dwaj przewodnicy – jedna istota stanęła po jego lewej, a druga po prawej stronie. Hanzel poczuł natychmiastowy spokój, jakby znał te postacie od zawsze.
Przewodnicy pokazali mu wyjątkowo piękne, złoto-białe światło, w kierunku którego unosiły się anioły. Chwilę później doprowadzili go jednak do miejsca, którego najmniej spodziewałby się w niebie. Trafił do wnętrza przypominającego tradycyjny pub, gdzie ściany były gęsto zastawione kolorowymi butelkami, choć nie było w nich ani kropli alkoholu. Istoty towarzyszące Hanzelowi wyjaśniły mu, że zmarłym pokazuje się w pierwszej kolejności takie otoczenie, które jest dla nich najbardziej znajome i komfortowe, w zależności od ich własnych wierzeń i oczekiwań.
Spacer bez grawitacji i wielka przemiana po wybudzeniu
Po opuszczeniu pubu Hanzel doświadczył kolejnego niezwykłego zjawiska, jakim było przemieszczanie się wzdłuż ściany gigantycznego budynku wykonanego z białego marmuru. Opisał to jako ruch pozbawiony jakichkolwiek oporów czy siły przyciągania. Nie czuł, aby jego stopy dotykały podłoża, a całe doświadczenie przypominało jednoczesne chodzenie i unoszenie się w powietrzu.
Kiedy po dwóch miesiącach mężczyzna ostatecznie wybudził się ze śpiączki, poczuł głęboką zmianę emocjonalną. Wrócił do świata żywych z całkowitym przebaczeniem dla każdej osoby, która kiedykolwiek wyrządziła mu krzywdę, a także zyskał zupełnie nową perspektywę na życie, religię i wiarę. Amerykanin wierzy, że musiał doświadczyć śmierci, aby w pełni zrozumieć prawdy, których poszukiwał przez całe swoje życie.
Choć jego relacji nie da się zweryfikować w sposób naukowy, Hanzel jest przekonany, że to, co czeka nas po tamtej stronie, może całkowicie odbiegać od powszechnych wyobrażeń i oczekiwań.