Niebezpieczny incydent na wschodniej flance NATO. Jak poinformowały łotewskie służby, w nocy z środy na czwartek kilka dronów wleciało na terytorium Łotwa z kierunku rosyjskiego. Dwa z nich rozbiły się już po przekroczeniu granicy.
Według doniesień publicznego nadawcy LSM jeden z bezzałogowców miał uderzyć w rejon składu ropy naftowej w mieście Rzeżyca, położonym około 40 kilometrów od granicy z Rosja.
Alarm w środku nocy. Pożar pojawił się przy składzie paliw
Pierwsze zgłoszenia pojawiły się około godziny 3.30 czasu lokalnego. Mieszkańcy informowali służby o możliwym pożarze na terenie składu paliw. Gdy strażacy dotarli na miejsce, otwartego ognia nie stwierdzono, jednak podjęto działania zabezpieczające i rozpoczęto schładzanie jednego ze zbiorników.
Na miejsce natychmiast skierowano policję, wojsko, straż pożarną oraz ratowników.
Wojna na Ukrainie - ZDJĘCIA:
Mieszkańcy dostali ostrzeżenia
Służby wydały pilne komunikaty dla mieszkańców kilku miejscowości na wschodzie kraju. Ludzi poproszono o pozostanie w domach i zamknięcie okien z uwagi na możliwe zagrożenie w przestrzeni powietrznej.
Jak podają łotewskie media, podobne alarmy pojawiały się już w ostatnich miesiącach. Miały być związane z dronami wykorzystywanymi podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej, które zbliżały się do granic państw bałtyckich.
W związku z rosnącym napięciem łotewska armia już wcześniej wzmocniła system obrony przeciwlotniczej przy granicy z Rosją. Na wschód kraju skierowano dodatkowe jednostki wojskowe i sprzęt monitorujący przestrzeń powietrzną.
Na razie nie podano oficjalnie, jakiego typu były drony ani czy mogły przenosić materiały wybuchowe. Okoliczności incydentu badają służby bezpieczeństwa oraz wojsko.
Polecany artykuł: