Spis treści
- Wyczerpany humbak Timmy. Zwierzę nie miało sił na pływanie
- Brak sygnału z nadajnika humbaka. Sprzeczne informacje organizatorów akcji
- Nagrania z drona. Ostatnie chwile humbaka w cieśninie Skagerrak
- Biolodzy o akcji ratunkowej walenia: Szanse na przetrwanie były minimalne
- Prywatna misja ratunkowa w Meklemburgii. Kto finansował transport humbaka?
- Historia z Timmendorfer Strand. Humbak, który wzruszył obywateli Niemiec
Wyczerpany humbak Timmy. Zwierzę nie miało sił na pływanie
Przedstawicielka Niemieckiego Muzeum Morskiego w wywiadzie dla dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” poinformowała, że morski ssak był całkowicie pozbawiony energii, a wcześniejsze działania ratownicze skutkowały jedynie tym, że wyczerpane zwierzę systematycznie wracało na wybrzeże.
Eksperci zajmujący się fauną morską z dużą dozą pewności zakładają, że Timmy nie dysponował odpowiednią energią, aby utrzymać się na powierzchni w głębinach. Wiele przesłanek bezsprzecznie sugeruje, że po przetransportowaniu i wypuszczeniu na otwarte wody Morza Północnego po prostu nie zdołał przeżyć.
Polecany artykuł:
Brak sygnału z nadajnika humbaka. Sprzeczne informacje organizatorów akcji
Spore wątpliwości wywołuje sprawa specjalnego nadajnika, który – zgodnie z zapowiedziami pomysłodawców prywatnej inicjatywy – miał śledzić parametry życiowe ssaka. Do chwili obecnej nie wpłynęły absolutnie żadne odczyty ze wspomnianego sprzętu badawczego.
Dziennik „FAZ” podkreśla, że doniesienia na temat wspomnianego lokalizatora wzajemnie się wykluczają. Inicjatorzy akcji wspominali o stałym kontrolowaniu stanu zdrowia, jednak badacze zaznaczają, że tego typu aparatura musiałaby zostać przymocowana za pomocą przyssawki – co okazywało się niewykonalne ze względu na bardzo zniszczoną skórę wieloryba. Z drugiej strony, klasyczny system GPS wiązałby się z koniecznością inwazyjnego przewiercenia płetwy zwierzęcia.
Jaki jest tego rezultat? Odnotowano całkowity brak jakichkolwiek sygnałów z morza. Nie ma absolutnie żadnego dowodu potwierdzającego, że wal Timmy nadal żyje.
Nagrania z drona. Ostatnie chwile humbaka w cieśninie Skagerrak
Po raz ostatni ogromnego ssaka zaobserwowano na materiałach wideo zarejestrowanych z drona w dniu 2 maja. Z nagrań wynika, że wieloryb wypływa na powierzchnię, nabiera powietrza i znów nurkuje tuż po tym, jak został uwolniony z jednostki pływającej w rejonie cieśniny Skagerrak.
Specjaliści zdecydowanie zaznaczają jednak, że takie zachowanie wcale nie było dowodem na świetną kondycję ssaka. Po wyczerpującym i czasochłonnym przewozie wieloryb mógł funkcjonować jedynie dzięki ogromnemu wyrzutowi adrenaliny do organizmu.
Biolodzy o akcji ratunkowej walenia: Szanse na przetrwanie były minimalne
Naukowcy specjalizujący się w biologii morza od samego początku alarmowali, że transportowanie osłabionego i najpewniej chorego osobnika na szerokie wody to niebywale niebezpieczne przedsięwzięcie. Ssak o masie bliskiej 12 ton był skrajnie zmęczony po wielotygodniowym osiadaniu na bałtyckich płyciznach.
Profesjonaliści rzetelnie szacowali, że uratowany Timmy mógłby nie przetrwać na wolności nawet kilku początkowych godzin po swoim uwolnieniu.
Prywatna misja ratunkowa w Meklemburgii. Kto finansował transport humbaka?
Mimo licznych sygnałów ostrzegawczych ze strony świata nauki, lokalne władze niemieckiego landu Meklemburgia-Pomorze Przednie wydały zgodę na przeprowadzenie prywatnej misji ratunkowej. Przedsięwzięcie zostało sfinansowane między innymi przez przedsiębiorczynię Karin Walter-Mommert oraz współtwórcę sieci MediaMarkt, Waltera Gunza.
Na miejsce sprowadzono dedykowaną barkę, na pokładzie której humbak spoczywał na piaszczystym podłożu i był skrupulatnie chroniony przed promieniami słonecznymi. W minioną sobotę wieloryba oswobodzono w okolicach duńskiego wybrzeża. Inicjatorzy operacji z wielkim przekonaniem informowali, że zwierzę „pływało samodzielnie” w morskiej toni.
W dniu dzisiejszym jest już jasne, że to najprawdopodobniej były absolutnie ostatnie minuty życia tego ssaka.
Historia z Timmendorfer Strand. Humbak, który wzruszył obywateli Niemiec
Ssak o imieniu Timmy pierwszy raz dał się zauważyć w nocy z 22 na 23 marca w okolicach miejscowości Timmendorfer Strand. Osiadł tam na mieliźnie, a w późniejszym czasie jeszcze kilkukrotnie blokował się na płytkich wodach. Wszelkie kolejne inicjatywy ratownicze okazywały się niestety bezskuteczne, a ogólna kondycja zwierzęcia drastycznie ulegała pogorszeniu z każdym kolejnym dniem.
Przejmująca opowieść o jego losie wywołała ogromne emocje wśród milionów obserwatorów na całym świecie. W obecnej chwili wszystko jednak wskazuje na to, że ta długa walka o przetrwanie znalazła swoje niezwykle tragiczne i ostateczne zakończenie.