Miał wyrzucić partnerkę i dziecko z 15. piętra. Po zatrzymaniu się uśmiechał. Teraz stanął przed sądem
31-latek z Nowego Jorku oskarżony o zrzucenie swojej 23-letniej partnerki i ich ośmiomiesięcznej córki z balkonu na 15. piętrze! W środę, 14 października odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie Angela Carrasco, oskarżonego o zabójstwo partnerki Nathaly Ramirez i próbę zabicia ich ośmiomiesięcznej córki. 31-latek nie pojawił się osobiście w sądzie na nowojorskim Bronksie. Uczestniczył w posiedzeniu zdalnie, ze szpitalnego łóżka. Od czasu zatrzymania jest na oddziale psychiatrycznym. Zapewne przechodzi tam obserwację, by stwierdzić, czy jest poczytalny.
Bił, potem przynosił kwiaty. Ona go nie chciała, więc zabił
Do dramatycznych wydarzeń doszło 5 października, około godziny 3.40 nad ranem. Według ustaleń śledczych Carrasco zjawił się w mieszkaniu swojej byłej partnerki z bukietem kwiatów. Chciał ją przekonać do powrotu, mimo że wcześniej dochodziło między nimi do awantur, a mężczyzna wielokrotnie dopuszczał się przemocy.
Kiedy 23-latka nie zgodziła się na pojednanie, mężczyzna wpadł we wściekłość. Jak informuje „New York Post”, powołując się na źródła w policji, Carrasco wypchnął kobietę z balkonu na 15. piętrze. Nathaly trzymała wtedy na rękach ich małą córeczkę.
Kobieta nie przeżyła upadku. Jej ośmiomiesięczna córka jakimś cudem ocalała, ale odniosła bardzo poważne obrażenia. Dziewczynka nadal przebywa w szpitalu, a jej stan lekarze określają jako zagrażający życiu.
Po zdarzeniu 31-latek uciekł. Policja zatrzymała go następnego dnia. Gdy funkcjonariusze prowadzili go w kajdankach do radiowozu, mężczyzna szeroko się uśmiechał. Zdjęcia z zatrzymania wywołały falę oburzenia.
Mężczyzna już wcześniej był agresywny. Bił partnerkę i włamywał się do jej mieszkania
Podczas środowego posiedzenia sądu Carrasco zachowywał się już inaczej. Nie uśmiechał się. Sędzia Cary Fischer nakazał pozostawienie go w areszcie i wydał również nakaz ochrony jego córki.
Według „New York Post” mężczyzna bywał już zatrzymywany za stosowanie przemocy domowej. W styczniu miał dwukrotnie uderzyć ją w twarz, a trzy dni później włamać się do jej mieszkania.
Carrasco usłyszał zarzuty między innymi zabójstwa, usiłowania zabójstwa, napaści i narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Jeśli sąd uzna go za winnego, grozi mu dożywocie. Następna rozprawa ma się odbyć 4 listopada.