28 lat temu pieszo wyruszył z Chile do Anglii. Wreszcie jest już prawie w domu

Pokonanie trasy z południowego krańca Chile do Wielkiej Brytanii zajęło mu aż 28 lat. Podróżnik poruszał się wyłącznie na własnych nogach, a ostatnią przeszkodę w postaci kanału La Manche pokonał wpław. Nim po niemal trzech dekadach stanął w ojczyźnie, musiał zmierzyć się z pękającym lodem i przebyć Morze Kaspijskie.

Karl Bushby
Autor: Karl Bushby/ Facebook

Brytyjczyk wędrował z Chile do Anglii przez 28 lat

Brytyjski podróżnik Karl Bushby spędził niemal trzy dekady w trasie, realizując niezwykłe wyzwanie. Mężczyzna wyruszył z południowego krańca Chile, stawiając sobie za cel dotarcie na piechotę do rodzinnego domu w Anglii. Jak poinformował serwis NPR, po 28 latach morderczej wyprawy nazwanej „Goliath Expedition”, podróżnik w końcu powrócił do Wielkiej Brytanii.

Bushby narzucił sobie dwie surowe zasady: podczas pokonywania trasy nie mógł korzystać z żadnych środków transportu do przemieszczania się naprzód, a do rodzinnego kraju nie mógł wrócić inaczej niż na własnych nogach. Inspiracją do podjęcia tej podróży była kartka urodzinowa od ojca, opisująca rozmowę dwóch żołnierzy brytyjskich sił specjalnych, którzy spierali się o to, czy da się przejść pieszo z Londynu do Nowego Jorku przez Cieśninę Beringa.

Ostatnią wielką przeszkodą na trasie okazał się kanał La Manche. Brytyjczyk nie otrzymał zgody na przejście tunelem pod kanałem, dlatego zdecydował się na przepłynięcie tej bariery wpław. W ten sposób po raz pierwszy od 28 lat stanął na brytyjskiej ziemi.

Mordercza dżungla i niebezpieczny lód Cieśniny Beringa

Trasa prowadziła przez wyjątkowo niebezpieczne rejony świata. W latach 2000–2001 podróżnik pokonał przesmyk Darién – gęstą i pozbawioną dróg dżunglę między Panamą a Kolumbią. W tamtym okresie rejon ten przypominał strefę wojny ze względu na starcia między partyzantką FARC, rządem Kolumbii, skrajnie prawicowymi ugrupowaniami paramilitarnymi oraz kartelami broniącymi plantacji kokainy.

Kolejnym kluczowym etapem było pokonanie Cieśniny Beringa w 2006 roku. Przejście lodowego wału łączącego Alaskę z Rosją o długości około 93 kilometrów zajęło mu 14 dni. Bushby określił ten odcinek jako najważniejszy i najtrudniejszy punkt całej wyprawy.

Nocami podróżnik słyszał pękający wokół niego lód i stale obawiał się obecności niedźwiedzi polarnych. Otoczenie to opisał jako skrajnie nieprzewidywalny, ludzki koszmar i jednocześnie wymarzone środowisko dla drapieżników.

Problemy finansowe i osobista cena za marzenia

Podczas wieloletniej wędrówki nie brakowało poważnych kryzysów. Kryzys finansowy z lat 2007–2008 pozbawił go sponsorów, a w 2012 roku Rosja odmówiła mu wydania wizy. W 2024 roku, gdy lądowe trasy do Europy zostały zamknięte, podróżnik musiał przebyć wpław Morze Kaspijskie.

Długa rozłąka odbiła się również na jego relacjach z najbliższymi. W ciągu 28 lat podróżnik widział swoją matkę i syna zaledwie kilka razy, gdy spotykali się w trakcie trwania wyprawy. Mężczyzna ma także wnuczkę, której nigdy nie miał okazji poznać.

W rozmowie z NPR Bushby przyznał, że tak długa rozłąka to ciężki krzyż do dźwigania, ponieważ za jego ambicje cenę płaciły najważniejsze osoby w jego życiu. Osobom planującym długie podróże radzi, by ograniczały je do maksymalnie pięciu lat, aby uniknąć głębokich problemów rodzinnych.

Powrót do ojczyzny po latach rozłąki

Długie lata spędzone w drodze zmieniły również jego rozumienie pojęcia domu. Mężczyzna wyznał, że w trakcie wędrówki to miejsca w Meksyku czy Kolumbii stawały się dla niego bardziej bliskie niż rodzinne strony.

Obecnie Bushby uczy się swojego kraju na nowo i próbuje na nowo ukorzenić się w ojczyźnie. Brytyjczyk planuje dotrzeć do domu swojej matki w angielskim mieście Hull do 1 listopada.

 

ROLKI