18-miesięczny chłopiec spędził ponad pięć godzin w kostnicy. „Oddychał, ale lekarz stwierdził zgon”

18-miesięczny chłopiec spędził ponad pięć godzin w szpitalnej kostnicy po tym, jak lekarz uznał go za zmarłego. Mimo że bliscy oraz przybyli na miejsce policjanci dostrzegli u malucha oznaki życia, dziecko trafiło do chłodni. Prawda wyszła na jaw dopiero podczas przyjazdu koronera, a analizowane dokumenty medyczne ujawniły zastanawiające szczegóły decyzji doktora.

Pusty, słabo oświetlony korytarz szpitalny wyłożony kafelkami. O wstrząsającej pomyłce lekarza przeczytasz na Eska.
Autor: Pexels.com

Uznany za zmarłego maluch odnalazł się żywy w szpitalnej kostnicy

18-miesięczny Vincent Fiordilino trafił do szpitala Mercy Gilbert Medical Center w Arizonie po tym, jak został znaleziony w przydomowym basenie w niedzielę, 8 lutego 2026 roku. Na miejscu lekarz dyżurny uznał, że dziecko nie żyje. Jak poinformowała amerykańska stacja ABC15, chłopiec spędził w szpitalnej kostnicy ponad pięć godzin, zanim zorientowano się, że maluch nadal żyje i oddycha.

Matka chłopca, Alexus Fiordilino, opowiedziała w rozmowie z serwisem ABC15 o momentach spędzonych w placówce medycznej. Lekarz medycyny ratunkowej, dr Aryan Toosi, poinformował ją, że poziom pH w krwi dziecka jest zbyt kwasowy. Zapewniał, że nawet gdyby udało się przywrócić funkcje życiowe, chłopiec cierpiałby do końca życia, dlatego podjął decyzję o stwierdzeniu zgonu.

Oddech malucha i ponad pięć godzin w chłodni

Przed przeniesieniem chłopca do kostnicy rodzina zauważyła sygnały sugerujące, że dziecko może żyć. Teściowa kobiety zwróciła uwagę na dźwięki przypominające oddychanie, jednak personel medyczny uspokajał, że to normalna reakcja organizmu. Z policyjnej dokumentacji oraz nagrań z kamer nasobnych wynika ponadto, że przybyli na miejsce funkcjonariusze również dostrzegli widoczne oznaki życia u malucha już po oficjalnym ogłoszeniu jego śmierci.

Vincent został jednak zabrany do szpitalnej chłodni, gdzie przebywał sam przez pięć i pół godziny. Odkrycia dokonano dopiero w momencie, gdy po ciało przyjechał transport z biura koronera. Chłopca natychmiast przewieziono do Phoenix Children’s Hospital. Dziecko przeżyło, ale wymaga stałej opieki oraz długotrwałej rehabilitacji.

Dokumenty medyczne ujawniają wątpliwości wokół decyzji lekarza

Sprawę szczegółowo zbadali dziennikarze śledczy oraz pełnomocnik rodziny, adwokat John Brewer. Z analizy dokumentacji medycznej wynika, że dr Aryan Toosi uzasadniał rezygnację z pomiaru głębokiej temperatury ciała oraz braku prób ogrzania chłopca wynikami badania gazometrii krwi.

Kluczowe wątpliwości budzi jednak chronologia zdarzeń. Dokumenty szpitalne wskazują, że lekarz ogłosił zgon dziecka o godzinie 6:20. Tymczasem wyniki badania gazometrii, na które się powoływał, trafiły do niego dopiero o godzinie 6:38 – czyli 18 minut po formalnym stwierdzeniu śmierci.

Stanowisko szpitala i ustalenia policji

Przedstawiciel sieci Dignity Health, do której należy szpital, przekazał w oświadczeniu, że cała sytuacja jest poruszająca, jednak przepisy o ochronie prywatności pacjenta uniemożliwiają przekazanie szczegółów dotyczących opieki. Z kolei pełnomocnik lekarza, Scott Holden, poinformował, że dr Toosi przekazuje rodzinie słowa wsparcia, lecz ze względu na toczące się postępowanie sądowe nie może komentować szczegółów leczenia.

Sprawę badała również policja z Gilbert. Rzecznik prasowy Jordan Truckenbrod poinformował, że zebrane materiały nie dały podstaw do przedstawienia zarzutów karnych personelowi medycznemu. Sprawa została jednak skierowana do Biura Prokuratora Generalnego stanu Arizona w celu przeprowadzenia dalszej analizy.

 

ROLKI