Spis treści
Intruz w posiadłości Mar-a-Lago zastrzelony. Miał obsesję na punkcie akt Epsteina?
Do tych tragicznych wydarzeń doszło w nocy z soboty na niedzielę czasu lokalnego w Palm Beach. Agenci Secret Service otworzyli ogień do mężczyzny, który nielegalnie wkroczył na chroniony teren rezydencji byłego prezydenta USA. Intruz zginął na miejscu. Przy jego ciele znaleziono broń oraz kanister z paliwem, co mogło sugerować zamiar podpalenia. Informacja o incydencie dotarła do opinii publicznej 22 lutego po południu czasu polskiego. W chwili zdarzenia Donald Trump z żoną Melanią przebywali w Białym Domu w Waszyngtonie. Ofiarą okazał się 21-letni Austin Tucker Martin, poszukiwany od paru dni jako osoba zaginiona. Jak donosi portal TMZ, rodzina zmarłego jest wstrząśnięta, opisując go jako cichego chłopaka, który bał się broni i dzielił z prezydentem pasję do golfa. Krewni Martina zapewniają, że są zwolennikami Trumpa, a sam 21-latek również go popierał.
Wiadomości o "realnym złu"
Obecnie głównym wątkiem analizowanym przez media są wiadomości tekstowe, które Martin wysyłał przed śmiercią. Dotyczyły one afery Jeffreya Epsteina i ujawnienia akt przez Departament Sprawiedliwości. Młody mężczyzna miał być głęboko zaangażowany w temat i uważał, że obywatele powinni nagłaśniać skandal. Na tydzień przed atakiem, 15 lutego, wysłał SMS-a do kolegi z pracy w Pine Needles Lodge & Golf Club w Karolinie Północnej. W treści wiadomości namawiał do wykorzystania wpływów w celu szerzenia wiedzy o działaniach rządu w tej sprawie.
„Nie wiem, czy czytałeś o aktach Epsteina, ale zło jest realne i niepodważalne. Najlepsze, co możemy zrobić, to wykorzystać nasz niewielki wpływ. Powiedz innym o tym, co słyszysz o aktach Epsteina i o tym, co robi w tej sprawie rząd. Zwiększ świadomość”
Treść wiadomości, choć niepokojąca w kontekście późniejszych wydarzeń, nie zawierała bezpośredniego nawoływania do przemocy. Służby starają się teraz ustalić, czy desperacki krok 21-latka i jego wizyta w Mar-a-Lago były bezpośrednim skutkiem obsesji na punkcie tych dokumentów. Na ten moment nie potwierdzono, czy za incydentem kryje się mroczniejsza tajemnica.