"Ranczo” to jeden z tych seriali, które na dobre zapisały się w historii polskiej telewizji. Wielu aktorom otworzył drzwi do kariery, ale część z nich po latach świadomie zeszła z medialnego świecznika. Do tego grona należy Arkadiusz Nader, niezapomniany Stasiek, czyli aspirant Stanisław Kotecki, mąż Wioletki.
Aktor ma na koncie mnóstwo ról. Występował m.in. w "Na Wspólnej”, "Ojcu Mateuszu”, "Na sygnale”, "Barwach szczęścia” i "Leśniczówce”. Fani mogli go też zobaczyć w "Miodowych latach”, gdzie wcielił się aż w dwie różne postacie. Mimo tak bogatego dorobku, aktor w rozmowie z magazynem "Życie na gorąco” przyznał, że telewizyjne epizody nie dawały mu już satysfakcji.
Zagrałem w ‘Leśniczówce’, pojawiłem się w ‘Barwach szczęścia’, ale świadomie z tych ról zrezygnowałem, bo trzy dni na kwartał na planie filmowym to nie jest coś, co mnie uskrzydlało, dawało poczucie satysfakcji - wyjaśnił.
Zobacz też: Tą aktorkę z "Rancza" mało kto kojarzy. Wszystko przez to, że zawsze grała w peruce
Stasiek z "Rancza"
Zmęczony zgiełkiem miasta i brakiem spełnienia w zawodzie, aktor postanowił zacząć wszystko od nowa. Podjął decyzję o wyprowadzce i dziś mieszka w okolicach Długosiodła, niedaleko Wyszkowa. To właśnie tam, jak sam mówi, odnalazł równowagę i radość z prostych rzeczy.
Nie czuję się pustelnikiem, choć lubię ciszę i spokój. Mieszkam niedaleko Długosiodła koło Wyszkowa, a wiejskie życie odpowiada mi najbardziej. Wielkomiejska bieganina nigdy nie sprawiała mi przyjemności. Tutaj jestem w pełni sobą i nigdy się nie nudzę, bo zawsze jest coś do zrobienia. Nawet banalne, wydawałoby się, koszenie trawy, sprawia mi radość - mówił w "Życiu na gorąco”.
Aktor podkreśla, że wieś nie oznacza samotności. Towarzyszą mu dwa ukochane psy, wilczur Boy i suczka Melania.
Takiej miłości, jaką znajdę w ich psich oczach, nie spotkałem nigdy wcześniej - dodał.
Dziś zamiast reflektorów i kamer wybiera bliskość przyrody, a decyzję o przeprowadzce uważa za najlepszą w swoim życiu.