Pijany trener obrażał Szczęsnego zza bramki. Bramkarz ujawnia kulisy konfliktu z Marcinem Sasalem
Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak przez długi czas byli kluczowymi zawodnikami w polskiej kadrze narodowej, jednak ten etap ich kariery dobiegł już końca. Krychowiak zdecydował się zawiesić buty na kołku i od niedawna realizuje się jako twórca podcastu "W stylu Krychowiaka". W najnowszym odcinku gościł swojego przyjaciela, który po wznowieniu kariery przerwanej po Euro 2024 strzeże obecnie bramki FC Barcelony. Dawni reprezentanci odbyli obszerną, niezwykle szczerą dyskusję, podczas której wspominali rozmaite historie z przeszłości, a jednym z tematów były trudne początki kariery golkipera na polskich boiskach.
Burza po meczu Argentyna - Egipt. Faraonowie rzucają oskarżenia
"Przyszedł nawalony. Powiedziałem mu, że jest ch..."
Podczas wywiadu, były pomocnik przypomniał swojemu gościowi interesującą historię związaną z groźbą zawieszenia, która przydarzyła mu się za młodu.
- Nie będę mówił nazwiska, był potem trenerem w Ekstraklasie. Przyszedł nawalony na nasz mecz i mnie zza bramki obrażał cały mecz. Po prostu poszedłem i mu powiedziałem że jest ch... na koniec, nie? I to wszystko. I on mnie zgłosił do Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, musiałem go tam przeprosić, ale nie byłem zawieszony. A to była taka jedna sytuacja... Marcin Sasal się nazywa
- Szczęsny ostatecznie postanowił ujawnić wszystkie okoliczności incydentu, co wywołało wybuch śmiechu u prowadzącego.
- Czemu blefowałeś?
- dopytywał rozbawiony Krychowiak.
- Nie mogłem inaczej, ale nie mam w ogóle do niego [pretensji], tym bardziej że ja go bardzo lubiłem. Znałem go wcześniej, bo był trenerem starszego rocznika reprezentacji Mazowsza
- wyjaśnił w odpowiedzi Szczęsny.