Koniec tradycji na igrzyskach
Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego podjął decyzję o wykluczeniu tej historycznej dyscypliny z nadchodzących zimowych igrzysk, zaplanowanych na 1-17 lutego 2030 roku we francuskich Alpach. Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, przyznał, że przyjął to postanowienie z dużym zaskoczeniem. Szef narciarskiej centrali podkreślił konieczność uszanowania wyboru władz. Oczekuje jednak jasnego przedstawienia powodów wykreślenia sportu z harmonogramu zawodów.
Zmiana ta ma szczególny wymiar historyczny również dla polskich kibiców. To właśnie w tej dyscyplinie Franciszek Gąsienica-Groń wywalczył pierwszy w historii polskiego sportu medal zimowych igrzysk. Ten przełomowy sukces miał miejsce podczas rywalizacji w Cortinie d'Ampezzo w 1956 roku, gdzie Polak zajął zaszczytne trzecie miejsce na podium. Decyzja MKOl definitywnie zamyka pewien rozdział w historii sportów zimowych.
- Uważam, że kombinacja norweska powinna być zawsze w programie zimowych igrzysk olimpijskich, a decyzję o jej wykreśleniu przyjmuję ze zdziwieniem. Ta dyscyplina to klasyka narciarstwa klasycznego - powiedział PAP prezes Tajner.
Niemieccy działacze nie kryją oburzenia
Władze MKOl tłumaczą swoją decyzję bardzo niskim zainteresowaniem kibiców oraz małą liczbą państw profesjonalnie rozwijających ten sport. Początkowo planowano włączenie do rywalizacji kobiet na igrzyskach w 2030 roku, jednak ten optymistyczny projekt ostatecznie upadł. Usunięcie rywalizacji z olimpijskiego harmonogramu wywołało falę krytyki, szczególnie w krajach o bogatych tradycjach narciarskich. Tamtejsze środowiska sportowe obawiają się długofalowych skutków tej zmiany.
Niemieccy szkoleniowcy i zawodnicy otwarcie krytykują postanowienie po ponad stu latach obecności dyscypliny w programie. Horst Huettel, pełniący funkcję dyrektora sportowego Niemieckiego Związku Narciarskiego, wprost nazwał napływające informacje druzgocącymi oraz ogromnym rozczarowaniem. Działacze liczą na większą transparentność ze strony MKOl w kwestii ujawnienia danych statystycznych. Przyszłość tego klasycznego sportu staje pod dużym znakiem zapytania.
- Brakuje mi słów – powiedział trzykrotny mistrz olimpijski i trener niemieckiej kadry narodowej Eric Frenzel, który podchodzi do tego sceptycznie. Wyraża jednak nadzieję, że MKOl wykaże się wielkodusznością i upubliczni analizy oraz dane, które legły u podstaw tej decyzji: - Kombinacja norweska, dyscyplina z tak bogatą tradycją, w pełni na to zasługuje - dodał.
- To tak, jakby grunt usunął nam się spod nóg – opisał sytuację Johannes Rydzek, przedstawiciel zawodników w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej (FIS). Dwukrotny mistrz olimpijski, który niedawno zakończył karierę zawodniczą, zauważył: - Decyzja ta niesie ze sobą tak daleko idące konsekwencje dla naszej dyscypliny, że na razie nie jesteśmy w stanie w pełni ich ocenić.