- Świeżo upieczony wicemistrz olimpijski w barwach Polski, Władimir Semirunnij, cieszy się z sukcesu, choć cieniem kładzie się na nim trudna sytuacja osobista.
- Łyżwiarz nie ukrywa lęku o bezpieczeństwo swoich krewnych, którzy pozostali na terenie Federacji Rosyjskiej.
- Sportowiec zamierza osiedlić się nad Wisłą na stałe i kupić tu nieruchomość, podkreślając, że wybór polskich barw był w pełni świadomy.
- Dowiedz się, dlaczego zawodnik wyklucza powrót do ojczyzny i jak jego kariera wpływa na życie jego rodziny.
Inwestycja w polską przyszłość
Dla Władimira Semirunnego sprawa jest jasna – jego dom jest teraz tutaj. Premie finansowe, które przysługują mu za wywalczenie olimpijskiego srebra, planuje przeznaczyć na zakup własnego lokum. Łyżwiarzowi zależy na pełnej asymilacji i poczuciu stabilizacji, by po wyczerpujących zgrupowaniach czy zawodach mieć własny kąt, do którego zawsze będzie mógł wrócić. Chce w stu procentach poczuć się obywatelem naszego kraju.
Przeczytaj także: Adam Małysz szczerze o Kacprze Tomasiaku. Wskazał największe zagrożenie dla 19-latka
- Na pewno chcę mieszkać w Polsce, dlatego myślę, że na pewno będę chciał kupić tutaj mieszkanie i żeby mógł tu po prostu spokojnie wracać, jak mówię, że już w domu i na pewno też już do swojego domu - zapowiada Semirunnij.
Zmiana barw narodowych nie była w jego przypadku kaprysem chwili, lecz elementem długofalowej strategii. Semirunnij podjął tę kluczową decyzję jeszcze jako junior, tuż po zdobyciu medalu mistrzostw świata w tej kategorii wiekowej. Wybór reprezentowania Polski zapadł na długo przed atakiem Rosji na Ukrainę i był podyktowany chęcią dalszego rozwoju sportowego na najwyższym, światowym poziomie.
Zobacz też: Polscy snowboardziści zginęli w Tatrach. Ratownik TOPR wskazał na ważny szczegół
Władimir Semirunnij o obawach o rodziców
Największym ciężarem dla młodego wicemistrza pozostaje rozłąka z rodziną. Zawodnik stanowczo wyklucza jakąkolwiek możliwość powrotu do Rosji, jednak nie ukrywa tęsknoty za rodzicami. Jego największym marzeniem jest możliwość swobodnego spotkania z najbliższymi na polskiej ziemi, choć obecna sytuacja geopolityczna czyni te plany niezwykle skomplikowanymi w realizacji.
- Nie chcę tam wracać, chcę mieszkać tu, na pewno. W ogóle myśli nie mam, żeby wrócić tam - deklaruje łyżwiarz. - Chciałbym po prostu spotykać z moimi rodzicami, moimi przyjaciółmi. Na pewno bym chciał, żeby ta możliwość była tu w Polsce.
Łyżwiarz ma pełną świadomość, że jego sukcesy w polskich barwach mogą ściągnąć kłopoty na jego krewnych. Sam Semirunnij musi mierzyć się z internetowym hejtem, ale to bezpieczeństwo rodziców spędza mu sen z powiek. Właśnie dlatego niezwykle roztropnie dobiera każde słowo w wywiadach, starając się nie dostarczać pretekstów do ewentualnych represji wobec bliskich.
- Nie lubię tak za bardzo ten temat rozmawiać, żeby u moich rodziców nie było problemów. Jakby był jakieś problemy, to wolałbym, żeby te problemy były tylko u mnie - przyznaje ze szczerością Semirunnij.