Spis treści
Dramat wydarzył się podczas ćwierćfinałowego wyścigu na 1500 metrów w short-tracku. W trakcie rywalizacji Kamila Sellier upadła na lód i została niefortunnie uderzona ostrzem łyżwy w twarz przez jadącą obok Kristen Santos-Griswold. Zakrwawioną Polkę natychmiast przetransportowano na noszach do karetki, a następnie do szpitala. Badania wykazały uszkodzenie kości twarzy, co wymagało przeprowadzenia operacji w nocy z piątku na sobotę. Przez kolejne dni łyżwiarka przechodziła również specjalistyczną diagnostykę okulistyczną.
Dobre wieści nadeszły w sobotę, kiedy zawodniczka poinformowała, że czuje się lepiej. Dzień później wykazała się wspaniałą postawą, prosząc kibiców, aby nie obwiniali jej rywalki za to przypadkowe zdarzenie. W poniedziałek lekarze wyrazili zgodę na wypis, dzięki czemu Kamila Sellier mogła opuścić szpital i udać się w podróż powrotną do Polski transportem samochodowym.
W środę reprezentantka Polski dotarła do swojego domu w Elblągu. Z tej okazji podzieliła się z fanami fotografiami, na których widać ją w towarzystwie męża oraz ukochanych psów. Podpis pod zdjęciami był krótki, ale niósł ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. „Home” — napisała po angielsku, co oznacza „dom”.
Dalsze leczenie polskiej łyżwiarki
Choć powrót do kraju cieszy, to nie koniec procesu leczenia. Sportsmenkę czekają kolejne konsultacje, w tym wyjazd na badania do Włoch.
„Kamila została w poniedziałek wypisana ze szpitala i teraz pozostaje czekać na dalsze testy. Za tydzień mamy kolejną wizytę w Mediolanie, bo tam rozpoczęto leczenie. Chcemy jednak równocześnie sprawdzić wszystko, co możemy po naszej, polskiej stronie. W końcu mamy w kraju najlepszych specjalistów od medycyny także tej sportowej” — powiedział szef misji olimpijskiej, Konrad Niedźwiedzki.