Koszykarki Widzewa Łódź w ekstraklasie
Drużyna z Łodzi przez ostatnie lata występowała w niższych ligach. Poprzedni sezon na zapleczu elity Widzew Łódź zakończył na czwartym miejscu. Brak sportowego awansu nie przeszkodził w powrocie na najwyższy szczebel. Było to możliwe dzięki dzikiej karcie i zaproszeniu Polskiego Związku Koszykówki do gry w Orlen Basket Lidze Kobiet.
Przyjęcie zaproszenia wiązało się z wyzwaniami organizacyjnymi. Klub musiał dostosować budżet do wymagań ekstraklasy i gruntownie przebudować kadrę. Z pierwszoligowego składu pozostały jedynie skrzydłowa Natalia Chałupka i Marta Stawicka. W niedzielę koszykarki Widzewa Łódź zagrają pierwszy mecz na własnym parkiecie. Ich rywalem będzie KSSSE Enea AJP Gorzów Wlkp.
"Zdecydowaliśmy się przyjąć to zaproszenie, bo jeśli o coś walczyć, to w ekstraklasie, a nie egzystować w pierwszej lidze. Uznaliśmy, że przyszła pora na zrobienie kroku naprzód" - przyznał w rozmowie z PAP prezes MUKS Widzew Tomasz Sadłecki.
Nowy skład na powrót do elity
Wzmocnieniem zespołu pod wodzą trenerki Małgorzaty Misiuk mają być zawodniczki zagraniczne: Amerykanki Cameron Swartz i Isis Beh oraz Czeszka Lucie Svatonova. Klub liczy przede wszystkim na formę rzucającej Swartz. W poprzednim sezonie w lidze czeskiej koszykarka notowała średnio 15 pkt na mecz.
Krajowy trzon drużyny stworzą m.in. doświadczona Anna Pawłowska, młodzieżowa reprezentantka Polski Julia Wysocka i Alicja Żytkowska. Łódzki klub zrezygnował z gry w ekstraklasie w 2020 r. z powodów finansowych. Widzew Łódź wraca do elity, by nie tylko w niej uczestniczyć, ale walczyć o czołową ósemkę.
"Ten sezon traktujemy jako pierwszy krok — fundament pod stabilny, wieloletni rozwój klubu. Nie zamierzamy jednak zadowolić się samą obecnością w ekstraklasie. Choć w tym sezonie w lidze nie ma ma spadków, to chcemy też być zespołem, który walczy o swoje, a nie jest jedynie dostarczycielem punktów" – zaznaczył Sadłecki.