Spis treści
W piątek 24 lipca doszło do walki pomiędzy Tysonem Furym a Mariuszem Wachem na małej gali w Tajlandii. Starcie było traktowane przez media jako bezpieczny powrót na ring dla brytyjskiego pięściarza. Co ciekawe, przed pojedynkiem waga Fury'ego była znacznie niższa niż Wacha (120 do 132 kg), co miało zagwarantować mu szybkość i mobilność.
Kto wygrał walkę Tyson Fury - Mariusz Wach?
Mimo 46 lat na karku, Mariusz Wach słynie z twardej głowy i odporności na ciosy, chociaż w jego boksie na pewno brakuje dynamiki. W ostatnich latach polski weteran występował na galach freak-fightowych, więc jego walka z tak utytułowanym rywalem była sporym wydarzeniem w świecie boksu.
Pojedynek zakontraktowano na 10 rund, a zebrane fundusze miały wesprzeć tajskie dzieci z biednych rodzin. Gala odbyła się bez publiczności i bez transmisji na żywo. Od samego początku Fury zapowiadał, że starcie z Wachem będzie dostępne jedynie w trzecim sezonie serialu dokumentalnego „At Home With The Furys” na platformie Netflix. Brytyjscy dziennikarze narzekali na to rozwiązanie, ponieważ fani nie mieli okazji zobaczyć na żywo formy Brytyjczyka przed jego wielką walką z Anthonym Joshuą.
Tyson Fury pokonał Mariusza Wacha przed czasem przez TKO
Od pierwszego gongu Fury zarysował swoją dominację i już w 1. rundzie precyzyjnymi ciosami karcił Polaka. W jego ruchach było widać spokój, cały czas narzucał swoje tempo. W 2. rundzie Wach spróbował zaatakować, przejmując środek ringu. Zmusił przeciwnika do delikatnego cofania. „Gypsy King” chętnie bił z kontry – posłał mocny podwójny prosty na tułów, a potem dołożył kombinację z lewym hakiem. Pewny siebie Fury zdawał się bawić w ringu, z kolei Wach był dość spięty. Należy jednak zaznaczyć, że w tej rundzie Polak ulokował mocny prawy prosty, który ożywił nieliczną widownię.
Podczas 3. rundy trwała całkowita dominacja Tysona Fury'ego, który wręcz uczył boksu Mariusza Wacha. Brytyjczyk trafiał czysto i mocno, panując nad przebiegiem zdarzeń. Polak próbował ratować się klinczem i przepychankami w półdystansie, chcąc uniknąć ciosów. 4. odsłona to dalsza popisówka „Gypsy Kinga”. Brytyjski bokser prowokował przeciwnika, opuszczał gardę i cieszył się boksem, nie dopuszczając do siebie rywala z Polski.
Z kolei 5. runda przypominała bardziej zapasy w klinczu niż walkę bokserską. W ringu bywało dość chaotycznie, chociaż to Fury zadał więcej celnych uderzeń. Wach po raz kolejny zademonstrował dużą odporność na ciosy. W 6. starciu można było usłyszeć z widowni głośne okrzyki wsparcia dla Fury'ego. Anglik poczuł krew, zadał sporo mocnych ciosów, a w jednym z klinczów rozbawił wszystkich, dając Wachowi buziaka. Choć pojedynek wciąż bywał szarpany, to Fury był precyzyjniejszy i szybszy.
Koniec nastąpił po 7. rundzie. Na początku tego starcia Wach zaskoczył przeciwnika i ulokował na jego szczęce dwa mocne prawe proste. Tyson Fury zapewne będzie żałował tych przyjętych uderzeń. Szybko jednak znów przejął kontrolę. Po gongu sędzia wezwał lekarza do narożnika Wacha. Po szybkiej ocenie zdrowia Polaka, arbiter przerwał pojedynek. Ostatecznie Tyson Fury zanotował zwycięstwo przez techniczny nokaut.