Spis treści
• Znakomita dyspozycja biało-czerwonych sprawia, że mają oni ogromną szansę na zajęcie dwóch miejsc na końcowym podium prestiżowego cyklu Drift Masters.
• Przed zawodnikami niezwykle wymagający start na obiekcie w Rydze, określanym mianem „toru śmierci", gdzie każdy błąd może skończyć się tragicznym w skutkach rozbiciem auta.
• Znany jako „Król Rygi" Piotr Więcek celuje w kolejne zwycięstwo na łotewskiej ziemi, jednak sam zawodnik wyraźnie przestrzega przed ogromnymi trudnościami legendarnego „Czarciego Kotła".
• Najbliższe zmagania zadecydują, w jakich nastrojach polscy drifterzy przystąpią do ostatecznej batalii o mistrzowski tytuł, która odbędzie się przed własną publicznością na stadionie PGE Narodowym.
Paweł Korpuliński na czele stawki. Piotr Więcek celuje w zwycięstwo na Łotwie
Bieżący sezon w europejskim driftingu dostarcza polskim kibicom niesamowitych emocji i absolutnie wyjątkowych powodów do dumy. Po rozegraniu czterech dotychczasowych etapów na samym szczycie klasyfikacji generalnej rozsiadł się Paweł Korpuliński, deklasując większość rywali. Znakomicie radzi sobie również Piotr Więcek, który obecnie okupuje najniższy stopień podium. Pomiędzy dwoma biało-czerwonymi zdołał wcisnąć się jedynie utytułowany zawodnik z Irlandii, James Deane. Dowiezienie tak znakomitych lokat do samego końca zaciętej rywalizacji byłoby jednym z największych sukcesów w całych dziejach naszych sportów motorowych.
Przeczytaj także: Rusza walka o mistrzostwo Europy na żużlu. Legenda wskazuje faworyta
Szczególną uwagę kibiców przykuwa start Piotra Więcka, do którego przylgnął już całkowicie zasłużony przydomek „Króla Rygi". Doświadczony polski drifter w przeszłości aż trzykrotnie stawał tam na najwyższym stopniu podium i ma w małym palcu absolutnie każdy fragment brutalnej pętli Biķernieku Trase. Zawodnik zdaje sobie jednak doskonale sprawę z potężnego zagrożenia, jakie niesie ze sobą jazda na absolutnym limicie w tym konkretnym miejscu i stara się wyraźnie hamować przesadny optymizm przed nadchodzącym startem.
„Ryga jest dla mnie wyjątkowym miejscem, ale to nie oznacza, że można przyjechać tu ze spokojem. Wręcz przeciwnie – ten tor zawsze wymaga pełnej koncentracji. Granica między dobrym przejazdem a dużym błędem jest naprawdę cienka" - przyznaje Piotr Więcek.
Bezlitosny tor w Rydze. Kierowcy zmierzą się z "Czarcim Kotłem"
Obiekt sportowy na Łotwie cieszy się wśród zawodników statusem w pełni kultowego, ale jednocześnie budzi w padoku prawdziwe przerażenie. Uczestnicy zawodów zgodnie przyznają, że ta specyficzna trasa nie wybacza absolutnie żadnych pomyłek. Sportowe auta wprowadzane są w głęboki poślizg przy prędkościach grubo przekraczających barierę 150 kilometrów na godzinę, a twarde betonowe ściany znajdują się na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko najdrobniejsza dekoncentracja za kierownicą, aby potężne uderzenie w barierę doszczętnie zniszczyło samochód i natychmiastowo pogrzebało marzenia o wygranej w prestiżowych zawodach.
Zobacz też: Będzie powtórka finału mundialu?! Argentyńczycy uderzyli w sędziego, mnóstwo podpisów pod petycją!
Prawdziwym postrachem wśród czołowych drifterów z całej Europy jest fragment trasy potocznie określany jako „Czarci Kocioł". To niezwykle ciasny i wyjątkowo głęboki łuk obudowany potężnymi betonowymi blokami, który poddaje opony oraz kluczowe elementy zawieszenia wręcz ekstremalnym obciążeniom. Właśnie na tym konkretnym zakręcie bardzo często dochodziło do dramatycznych przetasowań, które decydowały ostatecznie nie tylko o wygranej w pojedynczych przejazdach, ale nawet o losach całych mistrzowskich tytułów na przestrzeni lat.
Decydujące starcie sezonu Drift Masters na PGE Narodowym
Kiedy opadnie już gęsty kurz po nadchodzącej ryskiej batalii, czołowym zawodnikom pozostanie do odjechania wyłącznie runda na terytorium Niemiec oraz uroczyste zwieńczenie całego sezonu w sercu Polski. Wielki finał prestiżowych zmagań został oficjalnie zaplanowany na 11 i 12 września na płycie warszawskiego stadionu PGE Narodowego. Świadomość decydującej rywalizacji o najważniejsze trofeum na oczach rzeszy rodzimych kibiców z pewnością dodaje naszym reprezentantom skrzydeł, jednak równocześnie wiąże się z gigantyczną presją wyniku. Każdy pojedynczy punkt wywalczony podczas zbliżającego się weekendu na Łotwie może okazać się absolutnie kluczowy w końcowym rozrachunku. Polscy fani z zapartym tchem czekają na historyczny triumf biało-czerwonych.