Spis treści
Jak skandynawska drużyna pokonała potężnych Włochów
Reprezentacja Finlandii dokonała historycznego wyczynu podczas mistrzostw Europy. Podopieczni trenera Olliego Kunnariego wyeliminowali w ćwierćfinale Włochów, wygrywając ostatecznie 3:2. W decydującym tie-breaku drużyna z północy przegrywała już 8:11. Zespół potrafił jednak odrobić straty i triumfować nad współgospodarzami turnieju. Kluczem do zwycięstwa okazała się ogromna odporność psychiczna najmłodszej kadry w stawce.
Statystykiem sensacyjnych półfinalistów jest polski szkoleniowiec Kamil Sołoducha. Droga tej drużyny do najlepszej czwórki turnieju była niezwykle wyboista. W meczu 1/8 finału zespół przegrywał z Grecją 1:2, ale zdołał odwrócić losy spotkania. Sukces ten stanowi bezpośredni efekt konsekwentnego budowania grupy przez ostatnie trzy lata. Reprezentacja wywalczyła sobie również niedawno upragniony awans do prestiżowej Ligi Narodów.
- To jest dla mnie ogromna niespodzianka. Oczywiście, zagrali fantastyczny mecz, ale nie występowali nawet w Lidze Narodów. Włosi nie grali z potęgą. Dlatego myślałem sobie: „Ok, drugi czy trzeci set”. W tie-breaku było 5:2. Cały czas oczekiwałem, że „ok, to jest to. Teraz oni łapią swój rytm” - przyznał trener polskiej drużyny Nikola Grbić.
Z kim zagrają rewelacyjni Finowie o finał?
W półfinale mistrzostw Europy rewelacyjna drużyna zmierzy się z utytułowaną reprezentacją Francji. Piątkowe spotkanie zaplanowano na godzinę 21 w Mediolanie. Dla podopiecznych Kunnariego będzie to doskonała okazja do powtórzenia wyniku z ubiegłorocznych mistrzostw świata. Zwyciężyli wtedy z Francuzami 3:2 po bardzo zaciętym spotkaniu fazy grupowej. Cztery godziny przed tym starciem na boisko wybiegną Polacy, którzy zagrają ze Słowenią.
Przed startem europejskiego czempionatu fińska ekipa rozegrała bardzo ważny sprawdzian formy. Zespół przegrał w meczu towarzyskim z Polską 0:4 na oczach 15 tysięcy kibiców. Mimo wysokiej porażki starcie to pozwoliło młodym graczom oswoić się z presją. Zdobyte doświadczenie mocno procentuje w decydujących momentach najważniejszego turnieju na kontynencie. Zwycięzcy obu piątkowych półfinałów zmierzą się w wielkim finale zaplanowanym na sobotę.
- Myślę, że w takich meczach łatwiej się gra, kiedy jest się w roli „underdoga”. Nikt nie oczekuje od ciebie zwycięstwa, dlatego możesz podejść do spotkania z większą swobodą. Oczywiście ogromną satysfakcję daje również moment, gdy udaje się uciszyć gospodarzy i ich kibiców. Myślę, że nasi zawodnicy naprawdę czerpali z tego energię. Kluczową rolę odegrała jednak sfera mentalna. Drużyna ani przez chwilę nie chciała się poddać i właśnie dzięki takiemu nastawieniu była w stanie odwrócić losy meczu - podsumował trener Kunnari.