Spis treści
Chociaż tamte wydarzenia wspominano już wielokrotnie, po raz kolejny wyciągnięto na światło dzienne dawne dzieje. Chodzi o historię legendarnego zespołu Borussii Dortmund pod wodzą Juergena Kloppa, o którego obliczu stanowili wówczas m.in. Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski oraz młody Robert Lewandowski.
Brazylijski defensor zrelacjonował, w jaki sposób rodził się spór pomiędzy Polakiem a Lucasem Barriosem. Reprezentant Paragwaju w pewnym momencie nabawił się urazu na turnieju Copa América, co na dłużej wykluczyło go z występów w klubie. Zanim jednak doznał kontuzji, Barrios dzierżył miano najskuteczniejszego snajpera ekipy z Dortmundu, podczas gdy Lewandowski uczył się gry jako „fałszywa dziewiątka”, do czego przyzwyczajał go trener Klopp.
Gdy paragwajski snajper uporał się z problemami zdrowotnymi, powoli odbudowywał swoją pozycję w zespole. Najczęściej wchodził na murawę pod koniec meczów, zastępując na boisku właśnie polskiego napastnika. Z opowieści Santany wynika, że to dokładnie w tamtym okresie narodził się otwarty konflikt między oboma graczami.
„Kiedy Lucas miał wejść za Lewandowskiego, próbował go przywitać, ale Polak po prostu go zignorował i kontynuował chodzenie. To stało się w pierwszym meczu i powtórzyło się w drugim spotkaniu. Lucas wyciągał rękę, ale Lewandowski nie zwracał na niego uwagi” – wspominał Brazylijczyk w podcaście „CharlaPodcast”.
Robert Lewandowski przez lata przeszedł wielką metamorfozę
Lucas Barrios miał dość zachowania Roberta Lewandowskiego
„Stary, nie będę tolerował tego głupstwa! Zawsze traktowałem go dobrze, a on robi ze mną te dziecinne rzeczy!” – miał powiedzieć wzburzony Barrios, co po latach przytoczył Santana.
Napięcie sięgnęło zenitu tuż przed kolejnym ligowym starciem, w którym rywalem był Bayer Leverkusen. Paragwajski piłkarz zapowiedział wtedy kolegom z szatni, że kolejne lekceważące zachowanie ze strony Lewandowskiego zakończy się bezpośrednim starciem.
Scenariusz ten szybko się ziścił. Kiedy polski zawodnik po raz kolejny zignorował wyciągniętą dłoń zmiennika, Paragwajczyk przeszedł do gróźb. Pokazał w stronę Polaka jednoznaczny gest, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że tym razem nie puści tej zniewagi płazem.
Bójka w szatni Borussii Dortmund. Lucas Barrios uderzył Roberta Lewandowskiego
Prawdziwy dramat rozegrał się jednak dopiero po zakończeniu spotkania. Santana zwrócił uwagę, że Barrios w ogromnym pośpiechu opuścił murawę i pobiegł prosto do szatni. Kiedy Brazylijczyk również się tam pojawił, dostrzegł kolegę z wściekłością zaciskającego sznurówki w butach. Obaj zajmowali sąsiednie miejsca, więc defensor podjął jeszcze próbę ostudzenia gorących emocji.
„Stary, uspokój się. Po co tak się wkurzać z powodu braku szacunku?” – zwrócił się wówczas Santana do reprezentanta Paragwaju.
Kilka sekund później próg szatni przekroczył Lewandowski. Na jego widok Barrios błyskawicznie zerwał się z miejsca i nawiązał do swoich wcześniejszych gróźb.
„Ostrzegałem, że cię dorwę!” – rzucił wściekły Paragwajczyk, a następnie wymierzył polskiemu napastnikowi cios prosto w twarz.
Brazylijski obrońca wyznał, że osobiście musiał interweniować, aby odciągnąć od siebie walczących zawodników. Santana przeskoczył nawet przez stojący na środku stół, a w pomieszczeniu zapanował gigantyczny chaos.
Według relacji Santany, który w późniejszym okresie sam podpadł kibicom z Dortmundu swoim transferem do znienawidzonego Schalke 04, cała afera miała dla obu graczy dalsze konsekwencje. Barrios otrzymał od klubu karę finansową, z kolei Lewandowski musiał zapłacić za wspólną kolację dla całego zespołu.