Rafał Majka zdradza kulisy kolarstwa. Tak wygląda oddawanie moczu podczas jazdy
- Reprezentant Polski i medalista olimpijski z Rio de Janeiro udzielił wywiadu dziennikowi "Super Express", w którym szczegółowo opisał sposoby radzenia sobie z fizjologią podczas zawodów.
- Sportowcy załatwiają swoje potrzeby w trakcie postoju lub nie przerywając jazdy, natomiast przed startem korzystają z toalet zlokalizowanych w specjalnych autokarach.
- Wybitny kolarz poruszył również problem niedozwolonego wspomagania, zapewniając o restrykcyjnych kontrolach.
Wielogodzinne zmagania na szosie wiążą się z wieloma wyzwaniami natury czysto ludzkiej. Dla wielu zawodników kwestia korzystania z toalety w trakcie jazdy pozostaje tematem absolutnie tabu. Rafał Majka zdecydował się jednak na całkowitą otwartość podczas rozmowy z dziennikarzem "Super Expressu", tłumacząc dokładnie procedurę opróżniania pęcherza na rowerze.
Rafał Majka zakończył bogatą w sukcesy karierę sportową
"Zatrzymujemy się, albo robimy to na rowerze. Na rowerze też się da sikać, jeżeli ktoś umie. Kobiety mają gorzej (...) Jak to się mówi: trzeba sprzęt wyciągnąć i sikać"
Takie realia nakreślił brązowy medalista igrzysk olimpijskich z Brazylii. Kwestia poważniejszych potrzeb fizjologicznych wygląda nieco inaczej, ponieważ nie sposób zrealizować ich w trakcie jazdy. Doświadczony zawodnik uspokoił jednak, że sportowcy mają zapewnione w pełni odpowiednie zaplecze sanitarne przed rozpoczęciem każdego etapu.
"Są autobusy, są toalety, są prysznice, wszystko jest. My przed każdym startem załatwiamy się i jednak wszystko powinno być okej "
Taka infrastruktura w zupełności wystarcza profesjonalistom, co wyraźnie zaznaczył jeden z najlepszych polskich zawodników w historii tego sportu.
Rafał Majka stanowczo o kontrolach antydopingowych w kolarstwie
Rozmowa z popularnym sportowcem zeszła również na temat stosowania niedozwolonych substancji w świecie profesjonalnego kolarstwa. Według zdobywcy brązowego medalu z 2016 roku dzisiejsze kolarstwo jest niemal całkowicie wolne od oszustw. Zawodnik porównał swoją dyscyplinę do rozgrywek tenisowych, gdzie rzekomo znacznie częściej wykrywa się nielegalne specyfiki. Reprezentant Polski musiał każdorazowo i skrupulatnie informować sztab medyczny o wszystkich przyjmowanych przez siebie lekach.
"Nawet jak miałem grypę, wszystko było konsultowane z lekarzami z drużyny. Każdą witaminę, którą brałem, wysyłałem im recepty. Nawet aspirynę. Dużo siedzimy na siodełku i czasami mamy, powiem szczerze, problemy z tyłkiem. Każdy krem był konsultowany z lekarzami, żeby nie było żadnego problemu"
Dzięki tak rygorystycznym i bezwzględnym procedurom medycy czuwający nad zespołem mogli zapobiec ewentualnym dyskwalifikacjom.