Lewandowski i Szczęsny przejęli relację z fety Barcelony. Zaskakująca historia o córce Tomaszewskiego

2026-05-12 8:22

FC Barcelona świętuje zdobycie mistrzostwa Hiszpanii po zwycięstwie nad Realem Madryt. Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny w znakomitych nastrojach uczestniczyli w przejeździe otwartym autokarem ulicami miasta. Polscy zawodnicy przejęli mikrofon dziennikarza, rozbawili internautów i sparodiowali znanego eksperta. Wyszła na jaw również nieznana anegdota ze studniówki napastnika.

Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny przejęli relację "Kanału Sportowego"

Kataloński klub zagwarantował sobie triumf w hiszpańskiej LaLidze po pokonaniu Realu Madryt 2:0. Bezpośrednio po zakończeniu niedzielnego El Clasico ruszyła wielka celebracja, która w poniedziałek przeniosła się na miejskie ulice. Zawodnicy oraz członkowie sztabu szkoleniowego FC Barcelony pozdrawiali tłumy kibiców z dachu odkrytego autokaru. W samym centrum wydarzeń pracowali reporterzy "Kanału Sportowego", ale ich relacja przybrała nieoczekiwany obrót, gdy inicjatywę przed kamerą przejęli doskonale bawiący się polscy piłkarze.

Wysłannik internetowej telewizji, Dominik Piechota, przekazał swój sprzęt reprezentantom Polski. Gwiazdorzy drużyny błyskawicznie odnaleźli się w nowej sytuacji i zaczęli prowadzić autorską transmisję z dachu pojazdu.

- Ty, ale oni mu płacą, a on nic nie robi teraz. Zapraszamy inne polskie telewizje internetowe i nieinternetowe... - zażartował Szczęsny do Lewandowskiego.

Cały content za nich robimy. Wracając, trochę ci przerwę, łatwo jest tak pier***ić głupoty, co? - niespodziewanie odpowiedział mu kapitan reprezentacji Polski.

Bezpośredniość napastnika wywołała spore zdumienie u bramkarza, który w dłoni trzymał puszkę z napojem chmielowym oficjalnego sponsora klubu. Sportowcy w międzyczasie poczęstowali dziennikarza rzuconym hamburgerem, a golkiper zaoferował mu nawet papierosa.

Nie przeklinaj! Bądź przykładem dla młodych ludzi, człowieku! - zareagował Szczęsny, gdy "Lewemu" wymsknęło się przekleństwo.

- Ale to jest internet, tu można, to jest YouTube - tłumaczył po chwili Lewandowski.

Polscy piłkarze FC Barcelony naśladowali Jana Tomaszewskiego

Podczas spontanicznego łączenia obaj zawodnicy postanowili wziąć na tapet byłego bramkarza reprezentacji Polski. Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski z humorem wcielili się w rolę Jana Tomaszewskiego, który na łamach "Super Expressu" regularnie ocenia ich formę sportową. Z ich ironicznych wypowiedzi jasno wynikało, że dokładnie śledzą opinie wygłaszane przez eksperta w mediach.

Ja mogę być teraz jak Janek Tomaszewski - zaczął Szczęsny. - Robert powinien odejść z Barcelony. Dlaczego? Dlatego, że oni mu nie podają piłki. Bo widać, że ten Yamal, ten Rapfinha, oni go już nie lubią, nie? On powinien odejść z szacunkiem dla siebie. Bo Robert to jest najwybitniejszy polski sportowiec. I robią z niego pośmiewisko, pośmiewisko z niego robią, proszę państwa. On powinien odejść.

To teraz ja, Wojtek, Wojtek Szczęsny. Legenda siedzi na łapce - kontynuował Lewandowski. - Jak on może tak siedzieć? Wstyd! Powinien powiedzieć dziękuję i iść gdzie indziej. Powinien powiedzieć, zrobiłem tyle dla was, wygrałem tyle tytułów, a teraz powinienem grać, a jak nie, to do widzenia. Wojtek Szczęsny zrobił z mordy cholewę, obiecał wszystkim, że kończy, a teraz poszedł do Barcelony. Jak to jest, Wojtek? Jak, kurde, mogłeś powiedzieć, że kończysz karierę, a ty wróciłeś. Nie tylko, że wróciłeś, to jeszcze wygrałeś Super Puchar, bo czekaj, nie skończyłem. Wojtek, ja mówię, a ty słuchasz. Wygrałeś LaLigę dwa razy, wygrałeś Superpuchar dwa razy, obroniłeś Karnego i jak to mogłeś tak powiedzieć jedno, a zrobić drugie? To jest niewybaczalne.

Przepraszam, ale chciałem powiedzieć, że my sobie żartujemy z pana Janka, bo go bardzo lubimy i szanujemy, i jakbyśmy nie lubili, to byśmy sobie nie żartowali. Uwielbiamy pana, panie Janku - podkreślił w tym momencie Szczęsny.

Robert Lewandowski opowiedział o tańcu z córką Tomaszewskiego na studniówce

W kulminacyjnym momencie transmisji na żywo kapitan reprezentacji Polski postanowił podzielić się z widzami niespodziewaną historią z przeszłości. Napastnik ujawnił nieznany dotąd fakt, wspominając wspólną zabawę na balu maturalnym z Małgorzatą Tomaszewską.

Panie Janku, ja mam taką historię, o, czekaj, ja tego nie mówiłem - zaczął "Lewy". - Wiesz, że Janek Tomaszewski był na mojej studniówce? Serio. A, bo była jego córka. Dokładnie i ja stańczyłem z nią. Pięknie. A nie wiem, czy Jan Tomaszewski to wie. Mały Świat. Serdecznie pozdrawiamy Janka Tomaszewskiego. Tam do kamery. I szanujemy wszystkich. Pozdrawiamy też Małgosie. A jeszcze parę historii byśmy opowiedzieli, ale nie wszystko dzisiaj, nie wszystko teraz. Trzeba coś zostawić za później.

Pozdrawiamy najwybitniejszego polskiego bramkarza wszech czasów. Kochamy pana, panie Janku. I proszę się teraz nie gniewać, że parodiujemy. Parodiuje się tych, których się szanuje - rzucił na koniec Szczęsny.