Kiedy w październiku ubiegłego roku nawiązano współpracę z platformą Zondacrypto, władze Polskiego Komitetu Olimpijskiego zapowiadały wielką rewolucję. Działacze obiecali, że nagrody w postaci wirtualnych tokenów otrzymają nie tylko medaliści, ale również osoby plasujące się bezpośrednio za podium.
Sytuacja drastycznie się skomplikowała 17 kwietnia, gdy katowicka Prokuratura Regionalna wzięła pod lupę działalność tej giełdy. Śledczy badają wątki potężnych oszustw finansowych oraz procederu prania brudnych pieniędzy. Początkowo mówiono o stratach rzędu 350 milionów złotych, jednak skala nieprawidłowości i liczba poszkodowanych nieustannie rosną.
Problemy dotknęły bezpośrednio polskich reprezentantów, którzy zgłaszali całkowity brak możliwości wypłacenia obiecanych nagród z giełdowych kont. Całkowita pula premii za występy na włoskich arenach miała wynosić ponad milion trzysta osiemdziesiąt tysięcy złotych.
Zawodnicy sklasyfikowani na pozycjach od czwartej do ósmej mieli zgarnąć łącznie 280 tysięcy złotych. W czwartkowy poranek na antenie radia RMF FM szef komitetu Radosław Piesiewicz przekazał, że zaległości udało się w całości uregulować dzięki interwencji jednego z darczyńców.
ZOBACZ TEŻ: Radosław Piesiewicz stracił majątek przez Zondacrypto! Szczere wyznanie prezesa PKOl
Katarzyna Kochaniak-Roman sprecyzowała, że dziewięciu sportowców otrzymało w ostatnich godzinach przelewy pokrywające lwią część obiecanych sum. Zwróciła uwagę, że pewnej grupie udało się wcześniej spieniężyć wirtualne waluty, podczas gdy inni utknęli w martwym punkcie oczekując na realizację zleceń. W obliczu narastającego kryzysu władze komitetu wkroczyły do akcji, a wypłatę gotówki sfinansowało ostatecznie przedsiębiorstwo KRAM.
Zastrzyk finansowy dotarł między innymi do reprezentantów łyżwiarstwa szybkiego, co w oficjalnym komunikacie potwierdził szef tego związku Rafał Tataruch. Wpływ na konto odnotowała również Kaja Ziomek-Nogal, a polski saneczkarz Mateusz Sochowicz oświadczył, że jego problemy finansowe zostały pomyślnie rozwiązane.
– Podsumowując, wszyscy olimpijczycy z miejsc 4–8 mają już rozliczone kwestie związane z tokenami – zaznaczyła rzeczniczka PKOl.
Niestety zdobywcy medali wciąż nie mogą zamienić wirtualnych żetonów na tradycyjną walutę. W tej grupie znajdują się chociażby skoczkowie narciarscy Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek oraz panczenista Władimir Siemirunnij, a zamrożona stawka w ich przypadku przekracza ponad milion złotych.
Równolegle lawinowo rośnie liczba drużyn zrywających kontrakty z kontrowersyjną giełdą. Z umów sponsorskich wycofały się już piłkarskie ekipy Rakowa Częstochowa, GKS Katowice, Pogoni Szczecin i Wieczystej Kraków oraz koszykarskie Dziki Warszawa. Zondacrypto wciąż jednak widnieje jako partner Lechii Gdańsk, współpracuje z włoskimi potęgami takimi jak Juventus czy Atalanta, a także inwestuje w międzynarodowe wyścigi kolarskie.