Spis treści
Koszmarny wypadek Kacpra Tomasiaka na zeskoku w Vikersund
— Niedzielna rywalizacja w Pucharze Świata w Vikersund została wstrzymana po fatalnym lądowaniu polskiego reprezentanta.
— Brak natychmiastowej reakcji leżącego na śniegu skoczka wywołał ogromny niepokój wśród zgromadzonych widzów oraz organizatorów.
— Przedstawiciele naszej kadry przekazali krzepiące wieści o pełnej świadomości zawodnika, jednak uraz szyi wymusił szybką wizytę w norweskiej klinice.
— Kibice z niepokojem oczekują na ostateczne wyniki diagnozy medycznej, które zadecydują o dalszych startach młodego sportowca.
Niedzielna rywalizacja na potężnym norweskim obiekcie Vikersundbakken od samego początku stała pod znakiem ekstremalnie trudnych warunków atmosferycznych. Zawodnikom dawały się we znaki porywiste i nieprzewidywalne podmuchy wiatru. Kacper Tomasiak pojawił się na belce startowej jako jeden z pierwszych uczestników sesji kwalifikacyjnej w Norwegii. Młody polski skoczek oddał technicznie poprawną próbę, jednak nieoczekiwane problemy rozpoczęły się ułamek sekundy po dotknięciu nartami śniegu. Reprezentant biało-czerwonych stracił nagle kontrolę nad swoim sprzętem, jego narty rozjechały się w nienaturalny sposób, a on sam z gigantyczną siłą uderzył ciałem o zlodowaciałą powierzchnię mamuciej skoczni.
Przeczytaj także: PŚ w skokach. Kwalifikacje odwołane w Vikersund, co ze stanem Kacpra Tomasiaka?
Bezpośrednio po tym wstrząsającym zdarzeniu na całej arenie zapanowała absolutna cisza. Polski sportowiec leżał na dole skoczni kompletnie bez ruchu, co błyskawicznie poderwało do działania wszystkie służby ratunkowe zabezpieczające konkurs. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że poszkodowany nie potrafił podnieść się o własnych siłach i zawodnik ostatecznie opuścił strefę lądowania na noszach medycznych pod opieką norweskich ratowników. Reakcja organizatorów zawodów była stanowcza – po skokach oddanych przez zaledwie dziewięciu sportowców definitywnie odwołano resztę kwalifikacji. Wstępne uspokajające komunikaty o braku widocznych złamań przekazał dyrektor cyklu Sandro Pertile, a chwilę później znacznie bardziej precyzyjne raporty zaczęły napływać z obozu polskiej kadry narodowej.
Maciej Maciusiak zabiera głos. Nowe informacje o zdrowiu Kacpra Tomasiaka
Krótko po niebezpiecznych scenach w norweskim kompleksie narciarskim, oficjalnego wywiadu udzielił główny szkoleniowiec polskiego zaplecza, Maciej Maciusiak. Z jego ust padły niezwykle ważne słowa, które w znacznej mierze uspokoiły rozemocjonowane środowisko narciarskie. Wypowiedź trenera przyniosła kibicom ogromną ulgę, potwierdzając pełną świadomość oraz logiczny kontakt z młodym sportowcem.
- Kacper jest w porządku, rozmawiałem z nim, jest przytomny, rozmawiał przez telefon z rodzicami - powiedział reporterowi Eurosportu trener polskich skoczków Maciej Maciusiak.
Ta publiczna deklaracja okazała się absolutnie kluczowa dla sympatyków skoków narciarskich w całym kraju. Niestety, niemal w tym samym czasie pojawił się sygnał, którego w żadnym wypadku nie można było zignorować. Sztab medyczny nie zamierzał bagatelizować zgłaszanych przez sportowca dolegliwości bólowych w okolicach odcinka szyjnego kręgosłupa. Taki obrót spraw wymagał błyskawicznej reakcji i podjęcia decyzji o wdrożeniu specjalistycznej ścieżki diagnostycznej.
- Kacper pojedzie do szpitala, gdzie przejdzie szczegółowe badania, gdyż narzeka, że boli go kark. Musimy wiedzieć, czy nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń - dodał Maciusiak.
Doświadczony szkoleniowiec w rozmowie z mediami dobitnie zaznaczył, że w przypadku najmniejszych podejrzeń urazu kręgosłupa wykluczone jest jakiekolwiek podejmowanie ryzyka. Długoterminowe bezpieczeństwo i zdrowie reprezentanta Polski pozostają dla całego zespołu wartością nadrzędną podczas tego pucharowego weekendu.
- Zdrowie jest najważniejsze, nie będziemy ryzykowali - podkreślił Maciusiak.