Sprawa dotyczy specjalnie przygotowanego kasku, na którym widniały wizerunki ponad 20 osób ze świata sportu, zabitych w trakcie rosyjskiej inwazji. MKOl powołał się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który zabrania demonstracji politycznych na arenach sportowych. W konsekwencji, po analizie sytuacji, Władysław Heraskewycz został oficjalnie zdyskwalifikowany z udziału w tegorocznych zimowych igrzyskach.
Wpadka prezesa PKOl po sukcesie Polaka na igrzyskach. Kamery wszystko nagrały
Włoszczowska wyjaśnia powody decyzji MKOl
Sytuacja wywołała oburzenie wśród sporej części kibiców, jednak w gronie podejmującym kluczowe decyzje zasiadała m.in. polska przedstawicielka. Jak wynika z informacji przekazanych mediom, Maja Włoszczowska zagłosowała za ukaraniem Ukraińca. W rozmowie z portalem WP SportoweFakty wyjaśniła, dlaczego poparła tak drastyczne kroki.
- Ten przepis został stworzony po to, by chronić sportowców przed naciskami politycznymi. Empatyzujemy z Ukrainą, ale nie możemy robić wyjątków, bo w przeciwnym razie igrzyska stałyby się polem ekspresji politycznej. W tym przypadku mówimy o hołdzie zmarłym, ale w akcję jest zaangażowany cały aparat państwa i sprawa zrobiła się polityczna. Przeprowadziliśmy konsultacje z około tysiącem zawodników z całego świata i większość chce tego, by igrzyska pozostały neutralne światopoglądowo - powiedziała Włoszczowska.
Warto podkreślić, że wykluczenie zawodnika nie nastąpiło natychmiastowo. Władze olimpijskie początkowo jedynie zakazały występów w kontrowersyjnym elemencie stroju, jednak skeletonista zignorował ostrzeżenia i nie zmienił kasku. To nieposłuszeństwo zmusiło działaczy do reakcji.
Lindsey Vonn przeszła serię operacji. Pokazała się po koszmarnym wypadku na igrzyskach
- Zasada jest precyzyjna i jednoznaczna. Wiemy dokładnie, co zawodnicy mogą mieć na kasku, a czego absolutnie im nie wolno. Stanowisko komisji zawodniczej nie mogło być więc inne i my również poparliśmy decyzję o wykluczeniu zawodnika z rywalizacji. Jednocześnie jest mi przykro, że taka była jego decyzja, bo MKOl zrobił wiele, by upamiętnić ofiary wojny w Ukrainie i rosyjskiej agresji - dodała polska członkini MKOl.
Werdykt spotkał się z ostrą krytyką ze strony ukraińskiej. Oficjalny sprzeciw wobec dyskwalifikacji wyraził Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy.