Wimbledon. Iga Świątek wygrała, a po meczu zalała się łzami
Obrończyni tytułu z ubiegłego roku jest rozstawiona z numerem 3. W 1. rundzie Wimbledonu 2026 Iga Świątek zmierzyła się z notowaną na 79. miejscu w rankingu WTA Taylor Townsend. Chociaż w pierwszym secie na początku pojawiły się problemy z serwisem, to polska zawodniczka wygrała go do jednego i wydawało się, że zanosi się na błyskawiczne zwycięstwo faworytki. Szybko z formą Raszynianki stało się jednak coś nie tak.
Iga Świątek poznała potencjalną rywalkę. Kto czeka na Polkę w kolejnej fazie Wimbledonu?
W kolejnej partii Amerykanka zaczęła świetnie i prowadziła już 4:0. Mecz szybko wyrównał się, a po chwili tablica wyników wskazywała remis 1:1 w setach. Ostatni set rozpoczął się po przerwie Świątek, po której polska tenisistka męczyła się z serwisem i z trudem wygrała pierwszego gema. Jak wyznała potem w wywiadzie, to właśnie ten moment przesądził o ostatecznym sukcesie.
Nie wiem, czy będę w stanie rozmawiać. To było kilka ciężkich tygodni, sezon w którym nie wszystko szło po mojej myśli. To chyba moja pierwsza wygrana w 3 setach, bardzo ważna gdy otwieram turniej jako obrończyni tytułu
- tradycyjna rozmowa na korcie miała miejsce chwilę po tym, gdy Raszynianka zalała się łzami i kryła twarz w ręczniku. Tłumaczyła, że początek trzeciej partii miał największe znaczenie.
Początek trzeciego seta był kluczowy. Drugi nie poszedł po mojej myśli, to były ciężkie momenty. Odwrócić taką sytuację jest ciężko, więc cieszę się, że początek trzeciego seta ułożył się tak, jak chciałam, i od początku mogłam zyskać przewagę, bo to dużo zmieniło. Cały mecz był wymagający, choć w pierwszym secie grało mi się bardzo fajnie. Czułam swobodę, jakakolwiek decyzja była trafna, był to bardzo dobry set. Później ona przyspieszyła, przestała psuć niektóre woleje i wygrała więcej takich piłek, więc ciężko było się przeciwstawić. Mam wrażenie, że w trzecim secie wróciłam do tej gry i byłam bardzo solidna
- dodała tenisistka w rozmowie z Tomaszem Lorkiem na antenie stacji Polsat Sport.