Trudne zwycięstwo lidera Ekstraklasy
Spotkanie w Białymstoku zakończyło się cenną wygraną gości 3:1, a wszystkie bramki kibice zobaczyli dopiero po przerwie. Dla Jagiellonii Białystok była to czwarta porażka z rzędu, w tym trzecia zanotowana na boiskach ligowych. Trener Michal Gasparik przyznał, że powrót do rywalizacji po trzytygodniowej przerwie reprezentacyjnej stanowił ogromne wyzwanie organizacyjne. Drużyna nie mogła trenować w pełnym składzie przez dłuższy czas. Pierwszy wspólny trening taktyczny odbył się dopiero w piątek, tuż przed meczem.
Sztab szkoleniowy lidera zdecydował, że w wyjściowej jedenastce zagrają przede wszystkim ci zawodnicy, którzy pozostali w klubie w trakcie przerw na kadry. Gospodarze wykazali się dużą determinacją i zdobyli bramkę kontaktową, co wprowadziło znaczną nerwowość w szeregi zabrzan. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy drużyna gospodarzy trafiła do siatki na 2:2, jednak gol został anulowany z powodu faulu. Decyzja sędziowska uratowała gości przed stratą gola i pozwoliła utrzymać korzystny wynik. Zwycięstwo pozwoliło drużynie z Górnego Śląska na zwiększenie przewagi w ligowej tabeli nad bezpośrednim rywalem do trzynastu punktów.
"Bardzo ciężko jest grać przeciwko Jagiellonii, bardzo ciężko jest grać po trzech tygodniach przerwy, gdy nie mieliśmy wszystkich chłopaków, a jedynie w piątek odbyliśmy jeden wspólny, taktyczny trening" - powiedział po meczu Gasparik.
"To był ciężki mecz, cierpieli chłopcy na boisku, musieli dobrze bronić, ale kluczem do zwycięstwa była aktywność w ofensywie" - wskazał.
"Cieszymy się, bo chcieliśmy utrzymać przewagę 10 punktów, a mamy 13 punktów więcej od Jagiellonii, która jest jednym z naszych rywali w walce o mistrzostwo" - zauważył Gasparik.
Jak Jagiellonia ocenia przegrany mecz?
Drużynę gospodarzy poprowadził tymczasowo Mikołaj Łuczak, który zastąpił na ławce trenerskiej zawieszonego na sześć spotkań ekstraklasy Adriana Siemieńca. Zastępujący pierwszego szkoleniowca trener ocenił, że w pierwszej połowie jego podopieczni skutecznie kontrolowali przebieg wydarzeń na murawie. Zespół z Białegostoku potrafił kreować dogodne sytuacje, jednak wyraźnie zabrakło mu skuteczności. Kluczowy dla losów rywalizacji okazał się fragment meczu niedługo po zmianie stron. Zespół z Zabrza wykorzystał chwile słabości defensywy gospodarzy i przechylił szalę zwycięstwa.
Najbliższą okazją do przełamania negatywnej passy będzie dla białostoczan czwartkowe starcie drugiej kolejki prestiżowej Ligi Europy. Zespół zmierzy się na własnym stadionie z drużyną Ararat Armenia i będzie walczył o cenne zwycięstwo. Przedstawiciele klubu gorąco liczą, że to właśnie w europejskich pucharach uda im się zapoczątkować nową serię pozytywnych wyników. Szkoleniowiec zapowiada wyciągnięcie wniosków i ciężką pracę na kolejnych treningach. Pełna mobilizacja całego zespołu ma pomóc w przezwyciężeniu tego niezwykle trudnego dla nich okresu.
"Niech mnie państwo nie pytają o decyzje sędziowskie" - tak zaczął swoją pomeczową konferencję prasową Łuczak.
"Piłka nożna to jest gra momentów, Górnik wykorzystał swój czas między 50. a 60. minutą, straciliśmy wtedy dwa gole" - podkreślił.
"Trzeba wyciągnąć wnioski, pracować jeszcze mocniej i musimy przełamać ten moment, który na pewno nie jest dla nas przyjemny, ale tak piłka nożna wygląda" - dodał.
"Wierzę, że taki lepszy moment przyjdzie już w czwartek i zaczniemy budować serię zwycięstw" - zaznaczył.