Ferran Torres wyśmiewa Donalda Trumpa w Madrycie
Prezydent USA Donald Trump przez długi czas nie szczędził ostrych słów pod adresem Hiszpanii, grożąc nawet wstrzymaniem wymiany handlowej i określając ten kraj jako niewiarygodnego partnera. Kością niezgody była niechęć Madrytu do poparcia amerykańskiej interwencji zbrojnej w Iranie oraz zbyt małe fundusze przeznaczane na zbrojenia. Z tego powodu triumf 1:0 nad Argentyną w finale turnieju zorganizowanego w Ameryce wywołał dość niezręczną sytuację. Trump osobiście przekazał puchar i złote krążki reprezentantom państwa, które ostatnio publicznie obrażał. Pojawienie się prezydenta USA na płycie boiska wywołało natychmiastową, zdecydowaną reakcję hiszpańskich fanów, którzy przywitali go głośnym buczeniem i gwizdami.
Podczas wręczania trofeów amerykański przywódca starał się wziąć udział w pamiątkowej fotografii ze zwycięską drużyną. Nie ograniczył się jednak tylko do stania – próbował również pląsać, co w znacznej mierze zepsuło podniosłą atmosferę chwili. Zręczna interwencja szefa FIFA, Gianniego Infantino, który delikatnie wyprowadził kontrowersyjnego polityka z podestu, zażegnała to niecodzienne nieporozumienie.
Członkowie zwycięskiej drużyny pamiętali o kontrowersyjnych zachowaniach prezydenta podczas powrotu do ojczyzny. W poniedziałek, gdy triumfatorzy przejeżdżali odkrytym autokarem przez centrum stolicy, uwaga wszystkich skupiła się na jednym z graczy. Bohater finału Ferran Torres pokazał się w czerwonym nakryciu głowy z napisem „Make Spain great again”. Ten żart nawiązywał wprost do słynnego sloganu „Make America great again”, który był znakiem rozpoznawczym polityka podczas jego drogi do Białego Domu.