Były tenisista ostro ocenia Arynę Sabalenkę. Stwierdził, że z łatwością przegrałaby z juniorem

2026-04-06 21:24

Patrick McEnroe, triumfator deblowego French Open i brat słynnego Johna McEnroe'a, wywołał prawdziwą burzę swoimi uwagami na temat różnic między męskimi a kobiecymi rozgrywkami. W centrum jego rozważań znalazła się aktualna liderka rankingu, Aryna Sabalenka.

Indian Wells: Kiedy finał Sabalenka - Rybakina? O której godzinie finał kobiet?

i

Autor: EPA/ PAP

Pokazowy mecz Aryny Sabalenki z Nickiem Kyrgiosem

Cała dyskusja została sprowokowana przez grudniowe wydarzenie określane w mediach mianem „Bitwy Płci”. W pokazowym starciu najwyżej notowana rakieta kobiecego zestawienia skrzyżowała rakiety z byłym finalistą londyńskiego Wimbledonu, Nickiem Kyrgiosem. Pojedynek zakończył się pewnym triumfem Australijczyka, który pokonał Białorusinkę 6:3, 6:3, a sama inicjatywa wywołała potężne emocje w środowisku sportowym.

Głos w tej sprawie postanowił zabrać młodszy brat legendarnego Johna McEnroe'a. Były trzeci zawodnik światowego rankingu w grze podwójnej szczerze przyznał, że podczas swojej kariery był jedynie solidnym rzemieślnikiem, krążącym zazwyczaj między trzydziestą a siedemdziesiątą piątą lokatą klasyfikacji ATP, sporadycznie łapiąc się do pierwszej setki. Mimo braku wybitnych sukcesów singlowych, jego ocena dzisiejszej rywalizacji w żeńskim i męskim tourze okazała się niezwykle kategoryczna i ostra.

ZOBACZ TEŻ: Iga Świątek trenuje z legendą. Rafael Nadal wkroczył na kort i przejął inicjatywę

– Jeśli wziąć najlepszego juniora na świecie, topowego 17-latka, i zestawić go z Aryną Sabalenką, to wygra z nią 6:1, 6:1 – stwierdził Patrick McEnroe.

Aryna Sabalenka uderza tak mocno jak Jannik Sinner? Patrick McEnroe wyjaśnia różnice

Amerykanin podkreślił, że takie nietypowe konfrontacje są dla niego znacznie bardziej fascynującym widowiskiem niż standardowe mecze turniejowe z udziałem niżej notowanych graczy.

– Wolę oglądać takie mecze jak Bitwa Płci niż jednostronne spotkania przeciętnych tenisistów. To zupełnie inna gra – powiedział.

Ekspert zwrócił również uwagę na czysto techniczne aspekty gry najsilniejszych zawodniczek, zestawiając ich umiejętności z czołowymi przedstawicielami męskiego cyklu. Zauważył, że choć siła posyłanych piłek może wydawać się na pierwszy rzut oka łudząco podobna, kluczowe pozostają niuanse decydujące o ostatecznej jakości zagrań.

Dodał również: – Z jakiegoś powodu w tenisie ludzie nie patrzą na to w ten sam sposób, bo widzą, że Madison Keys czy Sabalenka uderzają forhend równie mocno jak Jannik Sinner. Tyle że te uderzenia nie mają takiej samej rotacji, a poruszanie się po korcie wygląda zupełnie inaczej. Ale to już detal – podsumował.