Spis treści
Wstrząsające kulisy starć kibiców Górnika Zabrze z policją w Turcji
Pierwsze spotkanie drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów zakończyło się zwycięstwem Fenerbahce nad Górnikiem Zabrze (1:0), ale losy awansu wciąż nie są przesądzone. Po meczu w Turcji uwaga skupiła się jednak głównie na starciach w sektorze gości, gdzie polscy fani zmierzyli się z miejscowymi stróżami prawa. W wyniku zajść aresztowano dziewięciu kibiców z Zabrza. Szokujące szczegóły tej konfrontacji przedstawił właśnie Łukasz Olkowicz na łamach „Przeglądu Sportowego Onet”.
Niemcy szaleją na punkcie 19-latka z Polski. Legia Warszawa musiała go sprzedać
Dołączone do artykułu materiały wideo pokazują brutalność funkcjonariuszy. Na nagraniach widać, jak mundurowi wloką zalanego krwią fana, a także kopią leżącego. Aresztowanych ściągano z trybun do wyznaczonego miejsca pod sektorem gości. Wszystko zaczęło się od próby skonfiskowania polskiej flagi przez tureckie siły porządkowe.
- Policja po chwili chciała zabrać naszą flagę. Policjanci uderzali tarczami po głowach, jednego z kibiców zrzucili ze schodów - opisuje jeden z cytowanych w tekście kibiców.
Galeria: Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław: Zdjęcia kibiców
Do Turcji wybrało się 740 fanów Górnika – większość zorganizowanymi lotami z Katowic, inni na własną rękę. Atmosfera była napięta od samego początku. Jak relacjonują świadkowie, tureccy policjanci „witali” Polaków hasłem: „To nie jest Europa, to jest Fenerbahce”.
Gdy w sektorze gości zrobiło się gorąco, do akcji wkroczyły specjalne oddziały prewencji. Ośmiu kibiców wyprowadzono natychmiast, a kolejnego zatrzymano w przerwie spotkania. O trudnej sytuacji dowiedziały się władze polskiego klubu. Przedstawiciele Górnika: Michał Siara z zarządu, Daria Wollenberg (dyrektor ds. relacji z otoczeniem) oraz Rafał Mirga (kierownik ds. bezpieczeństwa) natychmiast udali się na trybunę zajmowaną przez Zabrzan.
Marcin Najman bezlitośnie o pobiciu pary z Ukrainy. "To są tchórze"
Przerazili się tym, co zobaczyli: Część kibiców leżała na podłodze. Od razu zaczęli sprawdzać, czy jest z nimi kontakt, bo wyglądali na nieprzytomnych. Jeden z kibiców miał tak spuchnięte oko, że nic nie widział, drugi oczy miał podbite, trzeci z rozbitą głową wymagał interwencji lekarza. Czwarty narzekał, że ręce ma zbyt mocno ściśnięte plastikowymi trytytkami. Jeden z policjantów zorientował się, że rzeczywiście jest z tym problem i próbował ogniem przepalić trytytki, co tylko powodowało ból zatrzymanego - czytamy w tekście "PSO".
Kluczowa interwencja polskiego konsula
Delegacja Górnika miała świadomość, że aresztowania są nieuniknione, ale ich interwencja oraz wsparcie wicekonsula Gabriela Siliwoniuka pomogły złagodzić agresję. Polski dyplomata w Stambule od razu zaangażował się w sprawę. Świadkowie przyznają, że po jednym z telefonów postawa policjantów uległa zmianie i zaprzestano bicia Polaków. Do tego na sektorze pojawiła się nowa, znacznie spokojniejsza zmiana funkcjonariuszy, co mogło być zasługą działań konsulatu.
W kolejnych dniach Gabriel Siliwoniuk zorganizował dla zatrzymanych pomoc prawną i tłumacza. Było to kluczowe, bo miejscowa prokuratura planowała oskarżyć kibiców o czynną napaść na policję (jeden z fanów miał rzekomo pobić ośmiu funkcjonariuszy). Ostatecznie zarzuty wycofano. Zatrzymani Polacy trafili do ośrodka dla imigrantów, skąd w piątek, 24 lipca, po trzech dniach od meczu, wrócili do kraju. Obrażenia na ich twarzach dobitnie świadczyły o tym, co przeszli w Turcji.