Były sportowiec udał się do Instytutu Chorób Sercowo-Naczyniowych "Dedinje" w stolicy Serbii, aby przejść standardowe badania kontrolne. W trakcie wizyty w Belgradzie 55-latek został poddany koronarografii, która miała na celu ocenę stanu jego naczyń krwionośnych. Niestety, diagnoza wykazała znaczne zwężenia w obrębie serca.
"To miał być tylko rutynowy przegląd w 'Dedinju' u doktora Bojicia. Okazało się jednak, że my, Grbiciowie z 'sercowymi' problemami, musimy trochę bardziej na siebie uważać. Po koronarografii skończyło się na jednym stencie i angioplastyce balonowej (lekarze poszerzyli zwężone naczynie i zabezpieczyli je, żeby krew mogła swobodnie dopływać do serca - przyp. red.). Jedna tętnica wieńcowa była zwężona w 99%, druga w 70%. Na szczęście zawału udało się uniknąć."
Mimo groźnej sytuacji, starszy z braci Grbiciów nie stracił pogody ducha. Na udostępnionym zdjęciu widać go z zabawną miną, a w dołączonym komentarzu zapewnił swoich fanów, że nie zamierza rezygnować z aktywnego życia.
"To oznacza, że jeszcze przez jakiś czas będę uprzykrzać życie Sary (jego żony – przyp. red.) i działać komuś na nerwy samą swoją obecnością. Dziękuję dr. Dobriciowi, całemu niezwykle życzliwemu i profesjonalnemu zespołowi oraz wszystkim, którzy pomogli sprawić, że udało się uniknąć najgorszego. A teraz znowu na 101 proc… Inaczej nie potrafię. Jedziemy dalej. Prawdziwe bitwy dopiero przed nami"
Vladimir jest starszy od Nikoli o prawie trzy lata i podobnie jak szkoleniowiec Biało-Czerwonych, był wybitnym siatkarzem. Jego największe sukcesy to złoty medal igrzysk olimpijskich w 2000 roku z drużyną Jugosławii oraz mistrzostwo Starego Kontynentu zdobyte rok później. Po rozpadzie kraju reprezentował także barwy Serbii i Czarnogóry.
Informacja o kłopotach zdrowotnych Vladimira Grbicia pojawiła się tuż przed ważnymi spotkaniami. Już za dwa dni odbędą się półfinały mistrzostw Europy, w których polska kadra pod wodzą Nikoli Grbicia zmierzy się z drużyną Słowenii.