Spis treści
Wielki finał w Ningbo. Polacy znów najlepsi w Lidze Narodów
Biało-Czerwoni po raz kolejny udowodnili swoją dominację, wygrywając prestiżowe rozgrywki Ligi Narodów. Turniej finałowy odbył się w chińskim Ningbo, gdzie podopieczni Nikoli Grbicia po zaciętej rywalizacji pokonali Stany Zjednoczone w pięciu setach (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:10). Zwycięstwo to oznacza, że nasza reprezentacja z powodzeniem utrzymała mistrzowski tytuł z poprzedniego sezonu.
Dla polskiej drużyny narodowej to już trzecie takie trofeum w historii tych zawodów. Kadra tryumfowała wcześniej w edycjach z 2023 i minionego roku, a na swoim koncie ma jeszcze srebrny krążek zdobyty w 2021 roku oraz trzy brązy wywalczone w latach 2019, 2022 i 2024. Ten imponujący dorobek potwierdza przynależność do absolutnej światowej czołówki.
Nikola Grbić kontynuuje świetną passę. Historyczne wyrównanie rekordu
Era serbskiego szkoleniowca to dla naszej kadry pasmo niezwykłych sukcesów. Od momentu, gdy Nikola Grbić przejął stery, Biało-Czerwoni już dziewięć razy z rzędu meldowali się na podium najważniejszych imprez siatkarskich globu. Co więcej, aż cztery z tych finałów zakończyły się zdobyciem złotych medali.
Zatrzymanie trofeum Ligi Narodów sprawia, że reprezentacja Polski weszła do niezwykle elitarnego klubu. Do tej pory zaledwie jedna drużyna narodowa potrafiła wygrać te zawody dwa lata z rzędu – wyczyn ten należał wyłącznie do Rosjan, którzy brylowali na parkietach w latach 2018 i 2019.
Na trzecim stopniu podium w tegorocznych zmaganiach stanęli siatkarze ze Słowenii. W decydującym starciu o brązowy krążek odnieśli zwycięstwo nad reprezentacją Japonii, wygrywając to spotkanie 3:1.
Komplikacje w podróży. Powitanie reprezentacji opóźnione?
O ile w sportowej rywalizacji poszło doskonale, o tyle powrót do domu obfituje w nieoczekiwane trudności. Rzecznik reprezentacji Polski poinformował, że w poniedziałkowe popołudnie maszyna, którą zespół miał wylecieć z Ningbo, odnotowała niemal dwugodzinne opóźnienie. To poważnie zakłóciło harmonogram – pierwotnie siatkarze mieli wylądować na lotnisku Chopina we wtorek tuż po godzinie 7.00 rano. Obecna sytuacja zmusza jednak do istotnych zmian w tym planie.
– Na teraz (godzina 16.00 w poniedziałek) mamy opóźniony o 2 godziny start z Ningbo i bardzo duże szanse, graniczące z pewnością, że nie zdążymy na samolot do Warszawy. Powitanie stoi więc pod znakiem zapytania. W miarę klarowania się sytuacji będziemy informować – przekazał rzecznik reprezentacji.
Dokładna data i godzina, o której nasi złoci medaliści zameldują się w kraju, pozostaje na razie niewiadomą. Wszystko zależy od tego, jak potoczą się dalsze kwestie organizacyjne i logistyczne w Chinach.