Kibice wiązali duże nadzieje z występem Polek w sprincie na 500 metrów, licząc przede wszystkim na Kaję Ziomek-Nogal. Wiceliderka Pucharu Świata zaprezentowała się solidnie, jednak do medalu zabrakło jej ciut większej mocy – ostatecznie zajęła szóstą lokatę ze stratą zaledwie 0,12 sekundy do podium. Na lodzie pojawiły się również Martyna Baran oraz Andżelika Wójcik. To właśnie start tej ostatniej, zakończony na 11. miejscu, wywołał największą dyskusję. Reakcja 29-latki tuż za linią mety była niezwykle emocjonalna i mówiła naprawdę wiele.
Panczenista Władimir Semirunnij zaskakuje. Co zrobi ze swoim olimpijskim medalem?
Rozgoryczenie i łzy polskiej panczenistki
Wójcik rywalizowała w ósmej parze, mając za przeciwniczkę Chinkę Ruining Tian. Polka wygrała ten pojedynek, osiągając czas 37,91 s, ale po biegu próżno było szukać u niej uśmiechu. Zamiast satysfakcji, zawodniczka rozpłakała się jeszcze na tafli. Późniejsze wypowiedzi dla mediów rzuciły nowe światło na powody tego zachowania, pokazując że łzy nie wynikały wyłącznie ze sportowego wyniku, ale z nawarstwionej frustracji.
"Chciałam po prostu dotrwać. W końcu poczuję się wolna od tego wszystkiego" - mówiła na gorąco przed kamerą Eurosportu.
W dalszej części rozmowy łyżwiarka zdecydowała się na szczere wyznanie dotyczące warunków, w jakich przyszło jej trenować przed najważniejszą imprezą czterolecia. Przyznała, że ostatnie miesiące były dla niej wyczerpujące.
Kacper Tomasiak znowu na podium igrzysk! Wielkie słowa Kamila Stocha o następcy
"Po tak ciężkim czteroleciu i tak ciężkim okresie sportowo już to powiem, bo i tak pojawi się to w mediach. W tym sezonie przygotowywałam się sama, byłam bez trenera. Jest to przykre, po prostu" - oświadczyła Andżelika Wójcik.
Sportsmenka zapytana o przyczyny takiej sytuacji, nie chciała wchodzić w szczegóły, odsyłając dziennikarzy do działaczy. Podkreśliła jednak z całą stanowczością, że w roku olimpijskim została pozbawiona profesjonalnego wsparcia szkoleniowego. Jej słowa brzmiały jak gorzki wyrzut w stronę systemu przygotowań.
"Nie wiem, o to trzeba pytać osób wyżej. Oni na pewno będą mieli jakieś zdanie na ten temat. Takie kwestie mogą być sporne i są trudne. Dlatego teraz ja sama z siebie jako zawodnik mówię, że na rok olimpijski zostałam sama, bez opieki i przygotowań" - dodała zawodniczka.
Podobne stanowisko, choć w nieco bardziej stonowany sposób, Wójcik przedstawiła w rozmowie z reporterem TVP Sport.
"Musiałam się sobą zaopiekować, ale wolałam to niż cierpieć" - podsumowała.