Spis treści
Władimir Semirunnij o wartości olimpijskiego srebra.
Podczas konferencji prasowej w pobliżu wioski olimpijskiej w Mediolanie, Władimir Semirunnij zaskoczył przedstawicieli Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego i dziennikarzy. Kiedy poproszono go o pozowanie do zdjęć z medalem, 23-letni zawodnik zapytał zdziwiony, czy powinien był go przynieść. Tłumaczył, że zdobyte srebro nie ma dla niego wielkiej wartości, a najważniejsze jest bycie „drugim na liście”.
Polski reprezentant rozważał, czy w ogóle chce zostawić medal w domu, sugerując możliwość oddania go do muzeum lub klubu sportowego. Stwierdził, że w klubie byłoby to odpowiednie, ze względu na duże wsparcie i pomoc, jaką od nich otrzymał. Dodał, że woli skupiać się na osiąganiu nowych celów, niż celebrować już zdobyte trofea.
"Nawet nie wiem, czy będę chciał go w domu zostawić, może oddam go do jakiegoś muzeum, może będzie wisiał w moim klubie. W klubie byłoby fajnie, bardzo mnie wspierał, pomagał mi. Pomyślę o tym jeszcze. Chcę bardziej robić coś nowego niż cieszyć się tym, co już mam. Złoty medal może potrzymałbym o tydzień dłużej, żeby się wszystkim pochwalić, żeby wszyscy zobaczyli - stwierdził reprezentant Polski."
Gdzie zobaczyć medal Władimira Semirunnija?
Perspektywa występowania z medalem w programach telewizyjnych czy na spotkaniach z fanami nie pociąga Władimira Semirunnija. Podkreślił, że nie jest zainteresowany publicznym pokazywaniem swojego osiągnięcia. To nietypowe podejście do zdobytego olimpijskiego krążka.
Z tego powodu zawodnik żartobliwie stwierdził, że chce gdzieś zostawić swój medal. Dzięki temu, gdy ktoś poprosi go o zaprezentowanie trofeum, będzie mógł po prostu odesłać do miejsca, gdzie medal będzie dostępny do obejrzenia.
"Właśnie dlatego chcę go gdzieś zostawić. Bo jak będą prosili, żebym pokazał, to będę wszystkim mówił: idźcie sobie tam, tam można go zobaczyć - żartował."
Początki kariery Władimira Semirunnija na Syberii.
Semirunnij stawiał pierwsze kroki na łyżwach w rodzinnym Jekaterynburgu na Syberii, gdzie jego matka jest nauczycielką matematyki, a ojciec pracuje w sklepie ze sprzętem komputerowym. Trener łyżwiarstwa odwiedził jego klasę i zapytał o chętnych do spróbowania sił. Zgłosił się z kolegami, ale ostatecznie pozostał jedynym, który kontynuował treningi.
Przygotowania do piątkowego sukcesu zaczęły się na otwartym torze w regionie słynącym z surowych zim. Wspominał, że jako dziecko jeździł przy temperaturach sięgających minus 30 stopni Celsjusza. Trenując w takich warunkach, konieczne było odpowiednie ubranie.
Przyznał, że przy minus 40 stopniach odczuwał ból, nie tyle zimno. Mówił o braniu trzech rękawiczek i podkreślał, że ważne było dobre ubranie. Po jeździe na łyżwach często grał w piłkę lub hokeja, co wspomina jako wspaniałe czasy. Na tym torze jeździł do 16. roku życia.
"Teraz mówią, jak jest minus 10, że zimno, a jak byłem dzieckiem, to jeździłem przy minus 30. Trzeba było brać trzy rękawiczki: dwie na ręce i trzecią... rozumiecie, gdzie. Byłem przyzwyczajony. Przy minus 40 bardziej bolało. Nawet nie było zimno, tylko po prostu bolało. A przy minus 30 najważniejsze było to, żeby się dobrze ubrać. Szło się pojeździć, później grało się w piłkę albo w hokeja, super było. Wchodziłem na ten tor jeszcze do 16. roku życia. Ale jak zdobyłem młodzieżowe mistrzostwo Rosji, to zacząłem mieć więcej obozów w Czelabińsku czy w Kołomnie - wspominał."
Jak Semirunnij trafił do reprezentacji Polski?
Od 2022 roku, po ataku Rosji na Ukrainę, Semirunnij zaczął rozważać przeprowadzkę. Chciał uniknąć poboru do wojska i kontynuować rozwój kariery sportowej. Działacze Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego pomogli mu w tym, mimo początkowych trudności.
Dzięki wsparciu Związku, już poprzedniej zimy Rosjanin mógł startować w Pucharze Świata pod polską flagą. W sierpniu 2025 roku otrzymał polskie obywatelstwo, co umożliwiło mu występ na igrzyskach w Mediolanie-Cortinie d'Ampezzo. Po zdobyciu srebra na 10 000 m podkreślił, że to jest medal dla Polski.
"- Jak inaczej mogę się odwdzięczyć? - pytał retorycznie. Pytany o to, który kraj jest jego domem, mówi natychmiast: Polska."
Wzruszające słowa przyjaciół Semirunnija.
Rozmowa z przyjaciółmi z Rosji, byłymi kolegami z kadry, uświadomiła mu skalę jego osiągnięć. Powiedzieli mu: "Czy ty wiesz, co ty zrobiłeś? Jechałeś gdzieś w ciemno, nie wiedziałeś, co na ciebie czeka, a teraz patrz, gdzie jesteś". Po tej rozmowie sam zrozumiał, czego dokonał.
Trener Rolland Cieślak przyznał, że poczuł ulgę, gdy start Semirunnija w igrzyskach stał się oficjalnie możliwy. Sam zawodnik zyskał większą pewność siebie już przed ubiegłorocznymi mistrzostwami świata, gdzie zdobył srebro na 10 000 m i brąz na 5000 m.
"Rozmawiałem z przyjaciółmi z Rosji, z byłej kadry, powiedzieli mi: \"Czy ty wiesz, co ty zrobiłeś? Jechałeś gdzieś w ciemno, nie wiedziałeś, co na ciebie czeka, a teraz patrz, gdzie jesteś\". Po takiej rozmowie sam zrozumiałem, czego dokonałem - oznajmił."
Plany Władimira Semirunnija na przyszłe Igrzyska.
Semirunnij podkreślił, że medal daje mu więcej spokoju w planowaniu przygotowań do kolejnych igrzysk. Mając za sobą rok spokojnych przygotowań, teraz czeka go czteroletni cykl, w którym będzie mógł wypróbować nowe metody treningowe z trenerem. Mimo spokoju w przygotowaniach, w głowie sportowca nadal dominuje chęć wygrywania.
W północnych Włoszech Władimir Semirunnij wystartuje jeszcze na dystansie 1500 m oraz w biegu ze startu wspólnego. Trener Roland Cieślak zaznaczył, że większość treningów skupiała się na 10 000 m. Szkoleniowiec tonował oczekiwania, mówiąc, że wysokie miejsce na innych dystansach byłoby super niespodzianką, choć zawodnik jest w stanie dobrze pojechać.
"Jeżeli będzie jakieś wysokie miejsce, to będzie super niespodzianka. (...) Jest w stanie pojechać bardzo dobrze, ale to nie był główny cel przygotowań do igrzysk – tonował szkoleniowiec."
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.